Thunderwar - Black Storm

 

1.Marvel At My Sins
2.New Age Prophecy
3.Black Storm Will Unfold
4.New Messiah
5.The Descent
6.Path Of The Aghori
7.Tale Of Lust And Disgust
8.Iconoclast

Thunderwar - Black Storm
Witchin Hour Productions 2016

Thunderwar to czterech młodych warszawiaków, którzy postanowili ucieleśnić swoją muzyczną przygodę, a "Black Storm" to debiutancki album składający się z 8 kawałków. Choć stałem się posiadaczem dwu-płytowego digipack'a (drugi CD - "The Birth Of Thunderwar"), to recenzja ta poświęcona będzie wyłącznie pierwszemu pełno-czasowemu albumowi. Muzycznie prowadzą nas przez blisko 44 minuty dobrze znanymi death metalowymi ścieżkami, ponurym melody-black metalowym lasem. Dość tych słownych zakrętasów przejdźmy do muzy.

Płyta została nagrana i zmiksowana w studiu braci Wiesławskich. Nie wystarczy? No jasne, bo to przecież nie Oni tworzą muzykę, ale marka i renoma jest! To co zrobili tym razem zmusza do głębokiego ukłonu. To przejrzyste, klarowne, a jednocześnie takie chropowate brzmienie wyróżnia Thunderwar z pośród innych death metalowych produkcji made by Hertz Studio. Wracając do sedna "Black Storm" ze sztormem wspólnego nie ma zbyt wiele, ale czerń pasuje tu jak w mordę strzelił. Metal śmierci grany przez ten kwartet naznaczony jest dość mocnym stygmatem melodycznego skandynawskiego black-u pokroju Dissection. Wokalnie to już inne rejony, bo wrzaski Kamila "Madnessa" przywołują skojarzenia z Johnem Tardym i Martinem van Drunenem. Trzeba też jasno powiedzieć, że nie są to jakieś nieudolne próby naśladownictwa, lecz wykrzyczana złość i agresja rasowego metalowca. Wygrywane przez Witolda Ustapiuka solówki są również mocną stroną zespołu. Nawet, gdy przez chwilę mrok znudzenia i przewidywalności spowija odczucia słuchacza, wówczas blask przestrzennych solówek ożywia całość. Mamy tu klimat, ciekawe tematy melodyczne, ale wydaje mi się, że też przesadnie rozbudowano niektóre utwory. Czasami lepiej byłoby skończyć ciut wcześniej. "Black Storm" nie podbije świata, ani nie wybije czwórki warszawiaków na szczyty metalowych zestawień, ale powinien dać im na tyle solidnego kopa, by z podniesionym czołem przystąpić do pracy nad kolejnym wydawnictwem. Panowie wstydu nie ma, a tarcza jest w Waszych rękach! Na zakończenie jeszcze kilka tytułów, które zrobiły na mnie największe wrażenie: otwierający Marwel At My Sins z lekko nostalgicznym gitarowym wstępem, najbardziej dynamiczny - New Age Prophecy, delikatnie zaciągający w swej konstrukcji a'la młodszy Amon Amarth - New Messiah, różnorodny z refrenem, który świdruje łeb - Path Of The Aghori i bonusowy, odrobinkę inny, bardziej drapieżny - Iconoclast - (dobra robota Vit). Pamiętajmy jednak, że "...jednemu Jolka drugiemu Mariolka...". Czy tą płytę trzeba mieć??? Odpowiedzi poszukajcie sami. Z pewnością warto po nią sięgnąć i przesłuchać. Ja zakupu nie żałuję i sugeruję: zwróćmy uwagę na ten zespół, bo pomysły i możliwości są!

"Black Storm" jest wydawnictwem grzechu wartym, a o powadze planów Thunderwar niech świadczą: wybór studia oraz zaangażowanie do pracy nad grafiką samego Elirana Kantora (m.in.:Hate Eternal,Incantation,Testament). Lipy nie ma! Estetyka wydania digipacka, lekko oldskulowa (a'la Metal Blade z lat 80-90), również wskazuje, że Ci debiutanci wiedzą czego chcą skoro nakłonili Witching Hour Prod. do głębszego sięgnięcia do kieszeni. Profeskę już czuć, a jak potoczą się ich dalsze muzyczne losy??? Musimy poczekać, ale obserwujmy ten kwartet, bo choć jeszcze "Black Storm" wielkim dziełem nie jest, to znaczącym sygnałem już TAK!


  <- VIDEO ->  

https://www.facebook.com/thunderwarofficial , https://thunderwar1.bandcamp.com/

Arek

© Brutaleast | Design by: LernVid.com