Azarath - In Extremis

                       

1.The Triumph Of Ascending Majesty
2. Let My Blood Become His Flesh
3. Annihilation (Smite All The Illusions)
4. The Slain God
5. At the Gates Of Understanding
6. Parasu Blade
7. Sign Of Apophis
8. Into The Nameless Night
9. Venomous Tears (Mourn Of The Unholy Mother)
10. Death

Azarath - In Extremis
Agonia Records 2017

Jak mawiali nasi ojcowie "Nadejszła wiekopomna chwila" - Azarath powrócił! Wreszcie po sześciu latach możemy rozkoszować się szóstym, długo wyczekiwanym albumem czwórki Polaków o duszach czarnych jak smoła. Materiał na płytę zarejestrowano w 2016r. w kilku różnych studiach, a mix i mastering popełniono w Satanic Audio przez Haldor'a Grunberg'a. W skład tego długograja wchodzi 10 kurewsko piekielnych kawałków death/black metalu, trwających niespełna 41 minut. Autorką demonicznego cover-artu jest Marta Promińska (Hypnagogic Painting). Za cały wydawniczy pakiet należy się wysoka ocena dla Agonia Rec. I to by było na tyle tych suchych danych, teraz czas na muzę!

Jeśli komu choć raz Azarath spuścił muzyczny wpierdol, ten wie, że to muza bez kompromisów i albo ją lubisz, albo się nie zbliżaj. Tak jest również i tym razem. To co jednak odróżnia "In Extremis" od pozostałych wydawnictw to tzw. pierwiastek tego "czegoś", zwanego przez innych przebojowością, która za nic nie pasuje ani do death, czy black metalu, ani tym bardziej do Azarath, ale właśnie to magiczne "coś" sprawia, że płytę tą wprost łyka się w całości. Ostatnio tak podjarany byłem "Atlantis'em..." Lost Soul i choć oba zespoły poruszają się w tym samym nurcie muzycznym, to brzmią jakby ciut inaczej. W pełni zgodzę się z określeniem wydawców dla Azarath jako "demonicznej mutacji Krisiun i Behemoth z odcieniami Immolation". To jest bardzo trafne spostrzeżenie.

Na "In Extremis" nie ma czasu na intra, wstępy lub inne przygrywki - czysta energia. Walą po uszach od pierwszej do ostatniej sekundy. Chwile wytchnienia pojawiają się w końcówce The Triumph Of Ascending Majesty oraz w The Slain God. Bluźnierstwo leje się z każdą nutą i słowem wykrzyczanym przez Necrosodom'a. Te jego ryki w Sign Of Apophis i na początku Into The Nameless Night brzmią niczym demoniczne bluzgi w trakcie egzorcyzmów. Ksiądz do tej pozycji nie powinien się zbliżać nawet z biblią i kropidłem. Istna rzeź! Dostrzegalny jest postęp w konstruowaniu solówek. To może nie jest milowy krok w porównaniu do "Blasphemers Malediction", ale jednak do przodu. Brzmienie jest dużo czytelniejsze - brawo Haldor! Wydaje mi się, że obie strony zyskały na tej masteringowej kolaboracji. Może zespół trochę stracił ducha podziemia, ale coś za coś. Teraz łatwiej można delektować się melodyką tych muzycznych eksplozji oraz dźwiękami perkusji, gitar i wokalu, a jak wiadomo o każdym instrumentaliście Azarath można byłoby napisać duuużooo. Na tej płycie trudno wyróżniać którekolwiek z utworów. Ona jest po prostu zajebista w całości. Być może recenzent nie powinien tak łatwo poddawać się fascynacjom, lecz ja jestem przede wszystkim fanem ciężkich brzmień, a to co zaoferował Azarath na "In Extremis" wprost zmiażdżyło mnie.

Podsumowanie będzie krótkie - szóste wydawnictwo tego kwartetu jest lekturą obowiązkową dla każdego black i death metalowca, pod każdą szerokością geograficzną. Przypuszczam jednak, że obecna Pani Minister Edukacji Narodowej, mimo tak wielu zalet "In Extremis", nie zamieści jej w wykazie lektur. Mimo to ja zalecam test na "In Extremis" i nie mogę już doczekać się scenicznej wizji lokalnej.

Oto VIDEO propozycje od Agonia Records

 ,  , 

 https://www.facebook.com/AzarathBand , http://www.azarath.pl/

https://www.facebook.com/agoniarecords , http://www.agoniarecords.com.

 

Arek

© Brutaleast | Design by: LernVid.com