Straight Hate-Black Sheep Parade

         

1. Pawns In The Game 2. Meaningless Thrash
3. The Kneaders 4. Fuck Divisions
5. Uncontrolled Hypertension 6. Insurance Policy
7. Turn On Thinking 8. Patostream 9. Above The Law
10. Black Sheep Parade 11. Lost In Greed
12. Gnijące Istnienie 13. Degraded Modern
14. Bastard 15. Nosedive 16. Cribe Contest

Straight Hate - Black Sheep Parade
Deformeathing Prod. 2019

  Po trzech latach od wydania "Every Scum Is A Straight Arrow" mam przyjemność pławić się w dźwiękach drugiej płyty Straight Hate. "Black Sheep Parade" tworzy 16 kawałków trwających ponad 29 minut, co daje średnią poniżej 2 minut na utwór, ale dosyć tej statystyki, przejdźmy do muzy.

  Zaciągający lekko młodym Carcass-em wstęp zapowiada, że Straight Hate-om pały nie zmiękły. Zgadza się, to jest Grindcore i to przez duże "G". Wydaje mi się, że w porównaniu do jedynki - brzmienie zostało troszkę wygładzone i teraz mamy już zaledwie delikatny posmaczek tego specyficznego szwedzkiego warkotu. Jeśli na pierwszej płycie słyszalny był w brzmieniu wzorzec Rotten Sound, to teraz Straight Hate-y stały się bardziej Napalm-owe. Sorry chłopaki za te słowne uproszczenia, ale tak to w tym popieprzonym życiu jest, że twórca tworzy z tego co mu na wątrobie zalega, a słuchacz udając, że się zna, próbuje te dźwięki ubrać w słowa.

  Skoro delikatniejsze brzmienie, to zapytacie jaka jest reszta? A no reszta jest akuratna, tak jak to być powinno w dobrym grindzie. Kuba wydziera się na wszelkie możliwe sposoby. Mamy histeryczne wrzaski, growle, pojawiła się sygnalnie melodeklamacja, a żeby nie było za mało, w Above The Law Kubę wsparł Pan S. vel Sonneillon, czyli Paweł Marzec (Blaze Of Perdition, Ulcer). Wizun też postarał się by nudy nie było. Jego karabinowe serie przerywane są jeszcze szybszymi przejściami, ale zwolnić też umie. Uważam, że Wizun to pierwsza liga polskich pałkerów i na tej płycie to słychać. Przemek z Kamilem też dobrze wiedzą do czego służą gitary i dzięki temu "Black Sheep Parade" można śmiało zapętlić by słuchać i słuchać do bólu.

  Oczywiście "dwójeczka" nie przełamuje żadnych schematów, ale jak to głosi tytuł 6 kawałka z ich pierwszego longa - Fuck It, This Is Grindcore! Mi w grindcore najważniejsze są moc, wykop i energia lecz podane w takiej formie bym mógł wytrwać dłużej niż 5-10 minut, i chciał jeszcze wrócić do tej muzy. Do "Black Sheep Parade" wraca się chętnie. Przed napisaniem tego recka skatowałem tą płytę grubo ponad 20 razy i nie działo się to z obowiązku, bo przecież recenzję można napisać już po jednym przesłuchaniu. Ten album po prostu się łyka, by później pluć słowami. Chociaż po pierwszych dźwiękach czułem brak tego szwedzkiego chrzęstu, to jednak wysłuchanie płyty w całości okazało jej inne atuty. Takie kawałki jak: The Kneaders, Insurance Policy, Above The Law, Lost In Greed, Bastard i Cribe Contest są wisienkami na torcie. Wprowadzają odrobinki świeżości i odmienności.

  Na zakończenie dodać trzeba, że płytę ubrano cover'em autorstwa Macieja Kamudy i 16-stronicową książeczką. Nie miałem jeszcze przyjemności miętolić jej w swoich łapskach, ale uczynię to czym prędzej, bo takie płyty trzeba celebrować.

 

     

/www.facebook.com/sthtpl//www.facebook.com/Deformeathing//deformeathing.com//deformeathing.bandcamp.com/

Arek

© Brutaleast | Design by: LernVid.com