HALUCYNOGEN-Zaraza

         

 

1. Trupi  2. Psychoza
3. Negatyw  4. Zabójca
5. Kłamca  6. Upadły
7. Prorok  8. Intro
9. Nienawiść  10. Terror
11. Obcy  12. Rzeźnik
13. Martwy

 

HALUCYNOGEN - Zaraza
Halucynogen 2020

  Halucynogen to rzeszowski kwartet, który mimo swego muzycznego stażu, wciąż jest na progu muzycznej drogi. Ja odkryłem ich teraz. Oni potrzebowali 14 lat by debiutancki album ujrzał światło dnia i nocy. Na płycie o dość proroczym tytule "Zaraza" znalazło się 13 kawałków w tym intro, które o dziwo ani nie otwiera, ani nie kończy płyty, ale przy "Zarazie" nie takie rzeczy mogą być skutkiem Halucynogenów.

  Encyklopedyczne źródła wskazują, że chłopy parają się thrash/death metalowym rzemiosłem. Tytuły: otwierający - Trupi i kończący - Martwy w zasadzie potwierdzają tą śmiertelną etykietkę. Choć znacznik ten jest tylko pewnym drogowskazem. Zapewniam Was Halucynogen "Zarazą" mocno wypłynął poza te dwuwymiarowe ramy. Bezsprzecznie rdzeniem jest mocny i soczysty thrash utrzymany głównie w średnich tempach, w który zręcznie wplatają się punk rock, death i black. Zapytacie skąd taki rozstrzał? To dobre pytanie, ale jego właściwym adresatem winien być Maniek - lider tego kwartetu. Ja mogę zgadywać, że to wszystkie te gatunki wypaliły się piętnem w sercach tej czwórki. Muzyczna przeszłość Mańka (Eskaton, Misteria, Mysteria) też jest pewną podpowiedzią.

  Wróćmy jednak do muzy, a zwłaszcza tej w "Zarazie" uwięzionej. Jak już wspomniałem płyta zaczyna się Trupim utworem, czyli mięsisty Panteroski thrash z wokalami balansującymi między death i black metalem. W podobnej stylistyce są Negatyw, Zabójca, Upadły, Prorok, Terror i Martwy choć te wydają się bardziej Slayerosko/Machine Headoskie. Psychoza przywołała mi wspomnienia starych znajomych z Siekiery/Dezerter'a i Quo Vadis'a. Utwór oparty na punk-owym schemacie i tylko wokal oraz ta niepokojąca melodyka przenosi go do innych rejonów. Kłamca, Nienawiść, Obcy i Rzeźnik swą motoryką i złowieszczością najbardziej ocierają się o death metal.

  Sorry Maniek i spółka za ten mocno porównawczy rozkład płyty, ale tak jakoś samoistnie wyszło. Broń cie nie-boże, żebyście uznali "Zarazę" za produkt wtórny. Oczywiście Halucynogenni brodzą w dobrze znanym metalowym bagienku, ale to jak to robią powoduje, że i nóżka i główka podrygują przez ponad 48 minut. Myślę, że największą siłą Rzeszowian będą koncerty. Przystępna budowa kawałków, melodyka i polskie wokale spowodują chóralne śpiewy. Z chęcią sam poddałbym się tej Halucynogennej kuracji, ale na to musimy jeszcze trochę zaczekać.

  Ostatnie słowo o płycie dotyczy jej fizyczności. 3-panelowy czarno-biały digipack z 12-stronicową książeczką. Wydanie adekwatne do zawartości, czyli pełen profesjonalizm, brawo i szacun.

  

/www.facebook.com/halucynogen/  /halucynogen.bandcamp.com/

Arek

© Brutaleast | Design by: LernVid.com