Adventvs Tour - 10.05.2014



Data: 10 maja 2014

Miejsce: ACK Sepularium, Białystok

Zagrali: Blackspectre, Locust, Solfuga, Teddy's Insonomia, Crowley, The Unicorns, Lilla Veneda, Soulless Carnage, Coprolith, Devilish Impressions

Istniejący już od czternastu lat zespół Devilish Impressions jest gospodarzem trasy Adventus Tour 2014, która obejmuje łącznie dziesięć koncertów wspierających promocję wydanego właśnie nowego materiału - EPki Adventus. Białystok był trzecim przystankiem na tej trasie, w której udział biorą także formacje Lilla Veneda z Wrocławia, warszawski Soulles Carnage i Coprolith - goście z Fnlandii, wspierane w poszczególnych miastach przez lokalne zespoły. W Białymstoku z tym wsparciem trochę przesadzono. Sześć supportów plus trzy supporty plus „gwiazda” to zdecydowanie za dużo i było pewne, że ci, którzy czekają na cztery ostatnie kapele, raczej odpuszczą sobie młodzieńcze wybryki, tym bardziej, że zaczynały się w porze obiadowej. Ja również sobie tę część koncertu odpuściłem i po komentarzach starszych kolegów wiem, że dobrze zrobiłem. Jeden ze znajomych stwierdził, iż przypominało to raczej przegląd amatorskich zespołów młodzieżowych niż regularny koncert.

 

Ostatecznie w ACK Sepularium pojawiłem się dokładnie w momencie, gdy ostatni zespół z pierwszej szóstki zwijał graty i ustępował miejsca starszym kolegom. Zaskoczyło mnie to, że pod sceną było sporo, przeważnie bardzo młodej, publiczności, która wkrótce w dużej części szybko się ulotniła. Przyszła pora na pierwszego reprezentanta części właściwej koncertu. Lilla Veneda to zespół istniejący od około sześciu lat, z niewielkim jeszcze dorobkiem wydawniczym składającym się z EPki i wydanej dwa lata temu debiutanckiej płyty Diagnosis, która zebrała bardzo pozytywne recenzje w podziemnych mediach. Mnie nie do końca odpowiadała propozycja zespołu, aczkolwiek doceniam pomysły i zaangażowanie. Na żywo zespół wypadł o wiele lepiej, choć nie porwały mnie te dźwięki głównie za sprawą zbyt irytującego wokalu. Zespół zaprezentował coś na kształt miksu klimatycznego blacku z death metalem. Świetnie zaprezentowali się gitarzysta oraz basista, który, o ile mnie wzrok nie mylił, obsługuje też gitarę w Devilish Impressions. Niestety, niewiele dobrego mogę powiedzieć o bębniarzu, który niemiłosiernie gubił rytm, zwłaszcza przy blastach, przez co kilka razy numery się zwyczajnie rozjeżdżały. Zespół był zaskoczony bardzo dobrym przyjęciem białostockiej, przeważnie młodej publiczności i zapowiedział rychły powrót. Bardzo energetyczny, ale jak dla mnie monotonny i w sumie mało ciekawy występ, jednak młodzi gniewni pod sceną byli wniebowzięci, więc zespół może zaliczyć występ do udanych.

O wiele lepiej było już podczas występu młodego jeszcze stażem Soulless Carnage ze stolicy, który w lutym tego roku wydał swój pierwszy materiał. Trasa u boku bardziej doświadczonych zespołów powinna dać chłopakom pozytywnego kopa i pomóc w dotarciu do szerszej publiki. Mnie propozycja Warszawiaków przypadła do gustu na tyle, by sięgnąć po EPkę i przyjrzeć się jej oraz zespołowi bliżej. Muzycy ubarwieni trupim corpse paintem mogli początkowo wywołać uśmieszki, ale kiedy rozległy się pierwsze dźwięki ich jadowitego death metalu, nikomu już do śmiechu nie było. Bardzo młody wokalista i basista w jednej osobie bardzo przykuwał uwagę, a zastosowanie dwóch wokali urozmaicało cały występ. Pod sceną ponownie zakotłowało się i ponownie byli to przeważnie bardzo młodzi ludzie. W moim odczuciu, a wydaje mi się, że większość ma jednak inne zdanie, Soulless Carnage zaprezentował się najlepiej spośród trzech zespołów wspierających na tej trasie Devilish Impressions.

Największy młyn rozpętał się podczas występu Finów z Coprolith, których black/death z wyraźnymi ciągotami w stronę klimatów vikingowych (jak by nie było, to jednak Skandynawia, nie?) zyskał ogromne uznanie zgromadzonych, którzy po raz pierwszy wyraźnie domagali się bisów na koniec występu Finów. Ci jednak nie dali się uprosić ustępując miejsca „gwieździe”. Zanim jednak się pożegnali, rozpętali w ciasnej i fatalnej pod względem akustyki salce Sepularium istne piekło. Zespół tworzą muzycy doświadczeni, także scenicznie. Pełne zawodowstwo i profesjonalizm zaskarbiły sobie sympatię także młodszej części publiki, która robiła sobie z muzykami zdjęcia i przybijała piątki. Goście z północy z pewnością byli mile zaskoczeni tak ciepłym przyjęciem. Ja nie byłem tym występem zmiażdżony, ale mogę powiedzieć, że był to najlepiej tego wieczoru nagłośniony koncert.

Na występ głównego dania tej muzycznej uczty trzeba było jeszcze poczekać. Rozstawianie sprzętu, rozwieszanie bannera i przygotowanie make-up’ów ciągnęło się w nieskończoność. Występ Devilish Impressions rozpoczął się w końcu z ponad godzinną obsuwą, ale warto było czekać. Co prawda publika zgromadzona w klubie zdążyła się już mocno przerzedzić, jednak ci, którzy dotrwali, z pewnością nie żałują. Zespół dowodzony przez charyzmatycznego frontmana Quazarre’a dał z siebie wszystko, tak jakby grał na wypełnionym po brzegi stadionie. Dbałość o image, świetne nagłośnienie i perfekcyjne wykonanie kolejnych numerów dowodzą, że jest to zespół klasy co najmniej europejskiej. Zabrzmiały najbardziej znane utwory z dorobku formacji, z najlepiej chyba przyjętym i także przeze mnie najbardziej ulubionym Har-magedon z płyty Diabolicanos, podczas którego się zakotłowało. Nie mogło zabraknąć oczywiście prezentacji materiału z wydanej właśnie EPki, która, sądząc po reakcjach, powinna spodobać się tym, którzy cenili sobie dotychczasowy dorobek zespołu. Nie obyło się też bez drobnych zgrzytów. Dwóch delikwentów próbowało wtargnąć na scenę i utrudnić zespołowi występ. Jednemu udało się oddać skok, drugi został siłą wyproszony spod sceny na prośbę Quazarre’a. Po odegraniu regulaminowego czasu panowie bez pożegnania zeszli ze sceny, zapewne z nadzieją na szybki powrót, ale totalny brak reakcji po stronie publiki zakończył koncert definitywnie.

Atrej

© Brutaleast | Design by: LernVid.com