Incarnated - "Ofensywa mięsna na świat"

 

Dwadzieścia dwa lata na scenie, trzy albumy, worek splitów i demówek, masa koncertów, a Icarnated ciągle na fali wznoszącej nie daje o sobie zapomnieć fanom dźwięków brutalnych i szybkich. Od pewnego czasu jest na rynku najnowsza produkcja tych białostockich wymiataczy i to właśnie ona jest głównym tematem poniższej rozmowy z Robertem Pierścińskim zwanym Pierścieniem - głównodowodzącym w tej bandzie.

 

 

 

Czołem panie Pierścień. Długo przyszło nam czekać na nowy, całkowicie premierowy album Incarnated, bo osiem lat. Co porabialiście z chłopakami w tym czasie? Zrobienie tych numerów raczej nie zajęło Wam aż tyle czasu.
Witam. Oczywiście, że pisanie materiału na „Try before die” nie zajęło nam aż tyle czasu, ale sporo. Pierwsza wersja nagrana była w 2010 roku i z przyczyn estetycznych jak i technicznych trafiła do kosza. Przez ten czas zagraliśmy parę koncertów, szlifowaliśmy materiał i tak czas zleciał. Dodatkowo każdy z nas poświęcał się swoim zajęciom muzycznym jak i tym poza muzycznym. Najważniejsze, że nie złożyliśmy broni i ruszamy z ofensywą mięsną na świat....

Recenzje są póki co bardzo pochlebne tak w kraju, jak i za granicą. Nie miałeś żadnych obaw co do tego jak zostaniecie przyjęci i odebrani po takim czasie? Rynek nie stoi przecież w miejscu i nie czeka na spóźnialskich.
Nie bardzo mnie interesuje czym stoi rynek (śmiech), a tak poważnie to gram to co lubię, jak i kiedy chcę. Dla mnie to się liczy i to właśnie robię. Oczywiście, że to bardzo miłe jeżeli to co robisz się jeszcze komuś podoba, ale póki co to nie jest dla nas najważniejsze. Najważniejsze, że fani o nas nie zapomnieli, a my o nich i dlatego już szykujemy pewną niespodziankę, myślę, że jeszcze w tym roku, ale o tym wkrótce....

Między „Pleasure Of Consumption” a „Try Before Die” pojawiły się jakieś materiały, m.in. kompilacja trzech demówek wydana jako „Same Old Stories”. Nie znam tego materiału, więc zapytam, czy majstrowaliście przy tych kawałkach, czy zostały w formie nienaruszonej?
Zamysł był taki, aby zebrać wszystkie mniejsze materiały oficjalne i nie oficjalne na jednym CD. Chciałem po prostu zarchiwizować wszystko co się tyczy INCARNATED bez żadnych przeróbek bądź poprawek. Dzięki współpracy z Selfmadegod Records zamknąłem pewien etap w historii zespołu pod szyldem „Some Old Stories”.

Rok po kompilacji pojawił się jeszcze split z Parricide i Reexamine. Kto wyszedł z tą inicjatywą i jaki Wasz materiał znalazł się na tym wydawnictwie?
Inicjatywa wyszła od MadLion Records. Ponieważ to nie jest materiał długogrający, uzyskaliśmy zgodę od naszej macierzystej wytwórni na takie właśnie wydawnictwo. Dzięki takiemu materiałowi i zespołom na nim grającym, dotarliśmy ze swoją muzyką do kolejnej grupy słuchaczy ostrej muzy.

Nowa płyta to sporo zmian, głównie w kwestii brzmienia, ale też i Twoich wokali. Jeśli o nie chodzi, to tu jest dużo bardziej brutalnie, więcej dołu i głębi w porównaniu z „Pleasure...”. Skąd taka zmiana?
Zmieniłem mikrofon (śmiech), a poważnie to nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu odstawiłem wszelkie zabawki wokalne i skupiłem się na czystym głosie. Taki wokal pasował mi do muzyki. Jak wyszło możecie ocenić sami, ale dziękuję za miłe słowo.

Brzmienie również nabrało rumieńców, nie jest takie płaskie jak na albumie z 2006 roku, jest bardziej mięsiste, masywne. To był zamierzony cel, czy wynik pracy w Bloodline Studio, bez dążenia do konkretnego efektu?
Nieskromnie powiem, że takie było założenie i dzięki Bloodline Studio udało się uzyskać efekt, który w stu procentach nas zadowala. „Try Before Die” tak właśnie miała wyglądać i brzmieć. Ja, jak i całe INCARNATED jesteśmy na TAK, a reszta należy do słuchaczy....

W dalszym ciągu jest dużo Szwecji w gitarach, ale też riffy są bardziej death’n’rollowe miejscami. Inspiracje Entombed, Dismember i... punk rockiem to dobry trop moich poszukiwań?
Nigdy nie podchodziłem w ten sposób do naszej twórczości. Jakieś naleciałości na pewno można usłyszeć, bo ciężko ich uniknąć jeśli Ci Szwedzi w duszy grają (śmiech), ale żeby od razu death`n roll? Hm... nigdy bym na to nie wpadł.

Warstwa muzyczna to wspólny efekt pracy całej Waszej trójki, ale już teksty to wyłącznie Twoja działka. Jaka myśl przyświecała Ci podczas prac nad nimi? Czy słusznie wydaje mi się, że płytę należy odbierać całościowo, a początek i koniec spinają je klamrą? Czyżby coś na kształt konceptu?
Dokładnie tak. Wszystkie utwory w warstwie muzycznej jak i tekstowej są ze sobą powiązane. Dopełnieniem całości jest oprawa graficzna, tytuł, intro i outro. Chodziło mi przede wszystkim, aby „Try...”składało się z dziewięciu części, jak serial TV, gdzie dopiero na koniec dowiadujemy się, że mordercą był psychopatyczny ornitolog, którego do dzisiaj nikt nie podejrzewał (śmiech).

Tytuł płyty i jej okładka to jakby zaproszenie, np. na ucztę, ale też może pożegnanie. Lubisz czasem posłużyć się metaforą, czy wolisz konkretne, bezpośrednie komunikaty?
Osobiście lubię jasne przekazy, bo wiadomo każdy inaczej odbiera muzykę teksty i przesłania i każdy ma do tego prawo, dlatego ja mówię wprost o co mi chodzi - Spróbuj Zanim Umrzesz. INCARNATED nigdy nie było i nie będzie zespołem ideologicznym z przesłaniem i przekazem. INCARNATED to muzyka i teksty, a wszystko zamknięte w tematyce GORE. I to cały nasz przekaz (śmiech).

Płyta ukazała się jako standardowy jewel case oraz w wersji limitowanej. Co to za cudo ten limit? Planujecie może zrobić to też na winylu?
Sprawa limitowanej edycji wyszła dosyć przypadkowo i w dodatku tuż przed wydaniem płyt. Zawiera ona specjalnie drukowane krwią (śmiech) czarne pudełko do płyty. Z racji, że kompakty były już wytłoczone nie mogliśmy zamieścić żadnego bonusu, ale myślę, że taka oprawa graficzna to również fajna sprawa. Co się tyczy wersji winylowej, na razie nie myślimy o tym. Może następna płyta wyjdzie tylko w takiej wersji, zobaczymy.

Płytę wypuściliście z logo Selfmadegod Records. Nie było zainteresowania z zewnątrz, czy nawet nie próbowaliście nikogo szukać? Incarnated to raczej rozpoznawalna marka poza granicami Polski.
Fakt, zespół jest rozpoznawalny i teraz nas firmy szukają, a nie my ich. Role się trochę odwróciły. Co się tyczy Selfmadegod Records to jesteśmy zadowoleni ze współpracy i nie wyobrażam sobie zmiany tej sytuacji. Jeżeli jest dobrze, to po co to zmieniać. Polskie firmy również potrafią robić znakomitą robotę i z taką właśnie współpracujemy. Incarnated jest niezależnym zespołem nagrywającym dla równie niezależnej wytwórni. Tak być musi jak być ma, jak mawiał klasyk (śmiech).

Dobra promocja płyty wiąże się z koncertami. Jak to będzie w Waszym przypadku? Brak etatowego basisty jest pewną przeszkodą, ale czy robicie coś w tym kierunku?
Od dłuższego czasu gramy bez basu na koncertach i nie odczuwam jakiegoś dyskomfortu, słuchacze również, póki nie zobaczą, iż na scenie nie ma basisty (śmiech). Koncerty są ważną częścią promocji zespołu jak i samego materiału i do nich się właśnie przygotowujemy. Zmienił nam się gitarzysta i jesteśmy w trakcie zgrywania się jako trio. Po wakacjach planujemy ruszyć z koncertami, więc wszystko przed nami.

Dwa lata temu świętowaliście dwudziestolecie Incarnated. Czy upamiętniliście te wydarzenia w jakiś szczególny sposób?
Niestety nie, jakoś nam to umknęło, dlatego z niecierpliwością czekamy na magiczną ćwiartkę (śmiech).

Założę się, że po tak długiej przerwie nie przygotowaliście tylko tego półgodzinnego materiału. Macie w zanadrzu dodatkowe kompozycje z myślą o kolejnym wydawnictwie? Dawno nie było np. żadnego splitu. Od ostatniego zleciało już sześć lat.
Oczywiście, że mamy trochę materiału, ale o tym wkrótce, żeby nie zapeszyć

Poza Incarnated terminujesz jeszcze w Dead Infection, które również fanów nie rozpieszcza. W tym roku pojawił się split na winylach, ale co z działalnością koncertową? Jest szansa na wyjście do ludu?
Szansa jest zawsze, ale może być różnie. W tym roku byliśmy zmuszeni odwołać sporo koncertów z przyczyn zdrowotnych Cyjana. Najważniejsze, że wraca po kontuzji do zdrowia i planujemy od września regularne próby, a wtedy czas pokaże gdzie i z kim będziemy grać.

Na zakończenie powiedz jeszcze tylko, w jaki sposób można płytę nabyć? Będzie dostępna w sprzedaży w sklepach sieciowych, czy wyłącznie wysyłkowo bezpośrednio u Was i ze sklepu wydawcy?
Niestety, nie zobaczysz naszych płyt w sieci sklepów ”Stonka”. Tylko i wyłącznie wysyłkowo, w różnego rodzaju dystrybucjach nie tylko w Polsce. Selfmadegod Records posiada dystrybucję na cały świat i dzisiaj, w dobie Internetu, to chyba nie problem dla słuchacza znaleźć interesujący go produkt. Pozostaje również zakup płyt, koszulek, czapek itp. na koncertach, na które serdecznie zapraszamy.

Dziękuję wylewnie za wywiad i pozdrawiam. Pierścień & INCARNATED

www.facebook.com/INCARNATED.poland

Kontakt:
Band: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Promotion: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Autor: Atrej

© Brutaleast | Design by: LernVid.com