Redemptor - herbatka w GuitarManic

 

W mojej świadomości Redemptor zaistniał latem 2014r., gdy jakimś dziwnym trafem, chyba na YouTube usłyszałem "The Jugglernaut" album teaser. Łyknąłem ich techniczną wersję death metalu bez popijania. Po zakupie ten wyśmienity kąsek zagościł na dłuuugi czas w moich odtwarzaczach. Nie bez powodu pojawił się również na 1 miejscu mego Top of 2014. Bez żadnego dupolizostwa twierdzić śmiem, że Redemptor, to pierwsza liga światowego technicznego death metalu. Potwierdzeniem tego jest już sam skład zespołu, lecz w tym przypadku to muza broni się sama. "The Jugglernaut" to perełka, której blask z nieznanych mi powodów jeszcze nie rozlał się po całym świecie.

Podczas mojej wizyty w Krakowie dosyć długą pogawędkę uciąłem sobie z Danielem Keslerem gitarzystą i współautorem Redemptor-a, do fragmentów której Was zapraszam już teraz, a później zachęcam oczywiście do przesłuchania ich twórczości.

Arek - Zacznijmy od lekko sztampowego pytania o historię zespołu. Wiem i rozumiem, że nie jest to zbyt lubiane pytanie, gdyż można sięgnąć do bio kapeli, lecz mając na uwadze ludzkie lenistwo i aby ułatwić prezentację zespołu opowiedz nam o Redmemptorze.

Daniel - Zespół powstał w 2001r. w Łomży, na Podlasiu. Miałem wtedy 17 lat. Po 2 latach nagraliśmy dwie demówki. Pierwszą nagraliśmy w pełnym składzie, czyli gary, bas, dwie gitary, wokal i klawisze. Na drugiej, nie było już z nami perkusisty, więc bębny były zaprogramowane. Generalnie Łomża jest małym miastem, w którym jest nie wielu muzyków, a już na pewno nie metalowych, więc musieliśmy posiłkować się programowaniem garów i tak też graliśmy koncerty. Ha,ha,ha...na przykład w Warszawie graliśmy we dwóch: z automatu leciała perka i bas, a my we dwóch robiliśmy gitary i wokal. Tak też zagraliśmy w Białymstoku na Creation Of Chaos. Po nagraniu tej drugiej demówki bardzo chcieliśmy nagrać płytę. Mieliśmy taki plan by nagrać w 2004r. w Hertz-u. Zaczęliśmy nawet bookować już termin, ale nie mieliśmy wtedy perkusisty. Ostatecznie w marcu 2005r. nagraliśmy płytę ("None Pointless Balance") w Hertz-u z mixem, masteringiem. W 2006 roku przeniosłem zespół do Krakowa. No i tu na miejscu w Krakowie zacząłem zbierać skład. Najpierw poznałem Kubę Chmura, który grał w Scepitc-u, Anal Stench, Headless. Zaproponowałem Xaay-owi (Michał Loranc), żeby objął funkcję wokalisty, Konrad Rossa, który był z Gorzowa, grał wcześniej w Dished, a jak tu się przeprowadził, to zaczęliśmy razem grać w Sothoth i Redemptor. Basista (Andrzej Pichliński) był z innego zespołu w którym też grałem - Privateer. I tak nagraliśmy demówkę ("Nanosynthesis"), która się jednak nigdy nie ukazała.
Później znowu zmiana składu. Gitara i bas się zmieniły. Nagraliśmy w nowym składzie EP-kę ("4th Density"), była trasa koncertowa ze Sceptic, Banisher i Sammath Naur. Po tej trasie musiałem zawiesić zespół. Miałem wtedy mieszane uczucia co do przyszłości Redemptor. Po kilku latach wspólnego grania rozstaliśmy się z Kubą Chmurą. Każdy z nas się trochę zmęczył wspólnym graniem. Brakowało tej chemii, którą czuliśmy nagrywając 4'th Density.
W tym czasie zaczęła się moja, jak się potem okazało, krótka przygoda z zespołem Disperse. Od 2010 roku grałem w Sceptic, więc ogólnie miałem co robić. Przerwa trwała przez rok. Po tym co udało nam się osiągnąć nagrywając "The Jugglernaut" śmiało mogę stwierdzić, że było nam to potrzebne. Nagrywaliśmy tą płytę w kwietniu, a w listopadzie 2013 skończyliśmy. Wydaliśmy ją dopiero w czerwcu 2014r. I tak dobrnęliśmy już do końca tej historii. Teraz robimy materiał na kolejny krążek.

A. - Właśnie a'propos koncertów, na razie, żadnej trasy nie mieliście?

Daniel - W składzie z The Jugglernaut nie było żadnej trasy i żadnych koncertów.

A. - A jest w ogóle taka możliwa?

Daniel - No ciekawe, ciekawe, chcielibyśmy, ale Kerim dołączył do SepticFlesh także...???

A. - No właśnie skąd ta znajomość z koleżką z Austrii?

Daniel - Z Kerim-em poznaliśmy się jak przyjechał do Polski na przesłuchania do Decapitated. No i tak było, że ja pracowałem z Wackiem z Decapitated w sklepie muzycznym, kumplowaliśmy się. Pojeździłem z nimi na koncerty jako techniczny i tak siłą rzeczy lepiej poznałem Kerima. On mieszkał wtedy w Krakowie, parę razy się z nim spotkałem, mieszkał blisko siedziby mojej szkoły gitarowej Guitarmanic. Gdy finalna wersja płyty z zaprogramowanymi bębnami była już gotowa, stwierdziliśmy z Xaay-em, że musimy znaleźć kogoś, kto to pociągnie. Jedyny i pierwszy, kto nam przyszedł do głowy, to właśnie Kerim. On się zgodził nagrać i tak to wyszło.

A. - Czyli Kerim też zaliczył drobny epizod-mieszkania w Krakowie?

Daniel - Tak, potem mieszkał w Warszawie.

A. - Zaczepmy temat studia Hertz. Pierwszą płytę nagraliście właśnie tam, a czemu tym razem decyzja padła na Wasze-Guitarmanic Studio i warszawskie Sound Division z Arkiem Malczewskim za konsolą?

Daniel - Wtedy były inne czasy. W 2005 roku za godzinę pracy w studio Hertz płaciło się 35zł/h, dzisiaj jest to 120zł. None Pointless Balance nagraliśmy u nich za ok.5600zł. Tym razem, cóż, czasy się trochę zmieniły, minęło 10 lat i jednak po tym czasie ceny za studio poszły strasznie do góry, więc nagrywanie tego materiału w Studio Hertz musiałoby kosztować nas 4, a może 5 razy więcej. Z resztą w tej chwili są takie możliwości, że w zasadzie cały materiał można zrobić w domu, więc doświadczenie, które zebraliśmy przez lata grania pozwoliło nam na nagranie płyty samemu. Gitary nagrane w domu na różnych wtyczkach, w zasadzie na jednym z najtańszych urządzeń - Line 6 Pod GX. Gitary zostały tak nagrane, zarejestrowane przez ślady czyste, co później zostało zreampowane przez Pawła Groblera z Forgotten Souls, czyli przemieliliśmy to przez wzmacniacze. Finalnie nagranie gitar kosztowało nas grosze, ale dosyć sporo mojego czasu i pracy, bo sam to robiłem, sam to kleiłem.

A. - Czyli właściwie wszystko zrobiliście dzięki własnej wiedzy i umiejętnościom.

Daniel - Dokładnie, wykorzystaliśmy swoją wiedzę, bo ciężko jest to zrobić, gdy ktoś jeszcze tego nie ogarnia, ale jeśli tego nie ogarnia, a nie chce wydać dużej kasy na studio, to powinien się tego nauczyć i można to zrobić. Można małym kosztem nagrać dobrze brzmiący materiał, tylko że cała siła później tkwi w mixie i masteringu, czyli trzeba to dać komuś kto się na tym dobrze zna, więc na tym nie powinno się oszczędzać. Na nagraniu jak najbardziej można. Wokale i bas też zostały w ten sam sposób nagrane. Tylko gary nagraliśmy w studio i wybraliśmy Sound Division Studio w Warszawie. Kerim już tam mieszkał, więc było o tyle łatwiej, że nie trzeba było już go nigdzie wozić. W miesiąc nauczył się materiału. W studio pracował Heinrich (Filip Hałucha) z Vesanii. Sesja trwał 4 dni i tak oto płyta została zamknięta. Później Malta zrobił mixy i mastering.

A. - A dlaczego wybór padł na Arka Maltę, a nie Braci Wiesławskich?

Daniel - To jest tak, że Arek Malczewski robił nam mix i mastering do poprzedniego materiału, do EP-ki "4th Density", znaliśmy się z nim od kilku lat, a właściwie to Xaay się z nim znał. Podobało nam się to w jaką stronę on zmierza jak chodzi o brzmienie, że chce aby było to jak najbardziej naturalne, nie poprawiane. Tutaj nie było żadnej edycji ani bębnów, ani gitar, nie robiliśmy żadnych sztuczek. To jest po prostu naturalne nagranie. Zresztą dokładnie wszystko to co Kerim zagrał jest na płycie i na pewno jest to naturalne, bo nie zostało poprawione, ani nie wyrównane do siatki etc. Na tym nam zależało, żeby właśnie tak było.

A. - Czy dobrze zrozumiałem, cały materiał jest właściwie autorstwa Twojego i Xaay-a, tak?

Daniel - To było tak, że ja zacząłem robić numery, czyli szkielety kawałków na gitarze. Nagrywałem to, programowałem do tego bębny, wysyłałem Xaay-owi. On dbał o to żeby te kawałki miały formy "piosenkowe". Można powiedzieć, że od strony muzycznej ten materiał jest w 90% mój, a teksty i oprawa graficzna to jego dzieło.

A. - Wspomniałeś coś o nowym materiale. Są już jakieś zarysy, plany co jaki i kiedy?

Daniel - No tak, mogę ci puścić nawet. Mam tutaj jakieś zarysy, he,he... Wiadomo, styl chcielibyśmy zachować. Na pewno gitary będą trochę niżej strojone.... Niektóre kawałki będą szybsze, ale znajdą się też mega wolne. Więcej będzie takich ambientowych, przestrzennych fragmentów, ale zarazem będzie bardziej ekstremalnie, choć podane w przystępny sposób. Chcielibyśmy aby słuchacz chłonął naszą muzykę jako całość, a nie osobne puzzle, których nie da się ze sobą połączyć.

A. - Jak praca będzie teraz wyglądała?

Daniel - No, będzie tak samo wyglądało. Nie chciałbym porównywać się do innych kapel. Ostatnio, mniej słucham zespołów technicznych typu Necrophagist czy Psycroptic. Będzie bardziej klimatycznie, ale mimo wszystko dalej technicznie.

A. - Wiem, że dosyć intensywnie udzielałeś się muzycznie, czy Redmemptor, to teraz Twój najważniejszy zespół?

Daniel - Tak to jest mój najważniejszy zespół. To jest mój jedyny zespół, w którym w tej chwili gram. Wcześniej udzielałem się w 3 zespołach na raz czyli: Sothoth, Redemptor, Privateer, później tylko Sothoth, Redemptor, później doszedł Sceptic. Później skończył się Sothoth i był tylko Redemptor i Sceptic, a teraz jest już tylko Redemptor. Raz, że nie mam już tyle czasu żeby większej ilości kapel się poświęcić i więcej grać, a dwa, że po prostu wolę skupić się na jednym projekcie.

A. - Zespół, to jedno, a szkoła gitarowa-GuitarManic, to Twoje drugie muzyczne zajęcie, tak?

Daniel - To jest moje główne i najważniejsze zajęcie, bo jest to moja praca. Początkowo jako pasja i takie dorywcze dorabianie po kilka godzin tygodniowo. Teraz jest to regularna praca. Prowadzenie własnej działalności, dbanie oto żeby to wszystko hulało, aby to szło do przodu, rozwijało się. Więc co chwilę zastanawiam się na tym jaką imprezę zorganizować... też warsztaty cyklicznie organizuję. Robiłem warsztaty gitarowe: Jacek Królik, Piotr Żaczek, Tosin Abasi, Decapitated też grało, Hoffman z Turbo. No było tego trochę, organizacja takich eventów pochłania dużo czasu. Sama ta praca, pomimo, że jest to pasja, to jednak kradnie mi czas na ćwiczenie na instrumencie. Ale nie narzekam, bo jestem szefem sam dla siebie.

A. - A jak wyglądała Twoja przygoda z gitarą, od początku to był Ibanez?

Daniel - Nie, pierwszą mają gitarą elektryczną był BC Rich Warlock. Później był Jackson Warrior, czyli w kształcie tego Ibanez-a Xiphos-a, którego tu mam, no ale z Ibanez-em zetknąłem się później jak chciałem grać na 7-strunowej gitarze. Pamiętam, że od Pawła z zespołu The Sixpounder kupiłem swoją pierwszą gitarę Ibanez i to była taka gitara jak tu, czyli Ibanez Universe, model Steve Vai a UV777. Później był drugi Ibanez, a później oficjalnie związałem się z tą marką.

A. - Dzięki Daniel za herbatkę i tą miłą pogawędkę w GuitarManic Modern Guitar School. Mam nadzieję, że choć troszkę przybliżyłem Twoją osobę i Redemptor-a metal maniacs. Do zobaczyska na najbliższych koncertach Redemptor-a. Kto nie słyszał nowych pomysłów Redemptor-a ten nie wie, że...., ja już miałem tę przyjemność i z pewnym dreszczykiem emocji oczekuję ich trzeciej pełnowymiarowej odsłony.

https://www.facebook.com/RedemptorPL

http://redemptor.8merch.com/

http://guitarmanic.pl/

Arek

 

 

© Brutaleast | Design by: LernVid.com