Lost Soul - Atlantis... kilka chwil później

  25 lat Lost Soul w muzycznym światku i półświatku to pięć demówek, dwa splity, jedna kompilacja i pięć pełnoczasowych wydawnictw. Choć wredny los w dziwny sposób spychał ich ze szczytu, to obok wydawnictw LS nie sposób było przejść obojętnie. Death metal w ich wykonaniu, to niegasnący wulkan energii plujący większą lub mniejszą ilością smoły.

  Wydanie "Atlantis: The New Beginning", wg mnie "best and the beast", to znakomita okazja by wyciągnąć kilka informacji od demiurg'a całego tego "zamieszania". Jacek Grecki był i jest duszą sprawczą oraz motorem napędowym Lost Soul, a po ostatnim personalnym zamieszaniu jedynym jego oficjalnym członkiem, dlatego wybór rozmówcy był jasny, ale to czego się dowiedziałem tak jednoznaczne już nie jest. Cóż, nie przeciągajmy, jak rzekł nasz pra-przodek Adam trzymając jabłko w swojej dłoni - let's go!

Arek: Witaj Jacku, przez szacunek nie zabiję Cię pytaniem o historię zespołu Lost Soul, bo to raczej temat na książkę niż wywiad, ale opowiedz jakie są Twoje odczucia i przemyślenia po przebytej wraz z Lost Soul drodze od "Necrophil" do "Atlantis..."?

Jacek: Cześć Arek, witaj! Książki pewnie pisać nie będę, pisarzem nie jestem, a w zatrudnianie ghostwritera chyba nie będę się bawił. Przemyślenia spróbuję wpleść w całą naszą rozmowę, przy każdym temacie mogą pojawić się różne ciekawostki, spróbuję to jakoś rozłożyć. Na wstępie powiem Ci, że moje odczucia są dość dwuznaczne, to chyba właściwe określenie do całego tego czasu. Naharowałem się nad tymi płytami, poświęciłem mnóstwo czasu i pieniędzy, dlatego jakoś ta muza brzmi i w miarę trzyma się kupy. Wielokrotnie bywałem dumny i szczęśliwy, dzięki reakcji naszych fanów, recenzentów, dziennikarzy, pracowników branży itd., zarówno na koncertach, w prasie, jak i w sieci. Tyle samo razy byłem wkurwiony na ludzi i sytuacje, zarówno w zespole jak i poza nim, zwłaszcza w towarzystwie obcującym z byłymi muzykami mojego zespołu, którzy rozpowiadają brednie na temat mojego rzekomo wrednego charakteru itp. Jeśli ktoś ma ochotę wyrobić sobie opinię o człowieku na podstawie gorzkich żali jednej strony - bo w pewnym momencie okazuje się, że z różnych powodów ta strona nie jest warta by dzielić ze mną scenę - good luck, a ja spokojnie będę pielęgnował w sobie opinię skurwysyna, pełny luz. Granie i komponowanie muzyki to dla mnie hobby, bawię się tym i tego samego oczekuję od ludzi, z którymi gram. Kiedyś miałem ambicje, żeby wybić się bardziej, jeździć w świat jak niektórzy, nie udało się, nie żałuję, może jeszcze kiedyś zdarzy się jakaś trasa, wtedy może skorzystam albo i nie. Podsumowując, Lost Soul to duży kawał mojego życia, kupę szczęścia, śmiechu, dumy, a z drugiej strony dużo krwi, potu, łez, zmęczenia, wydanego szmalu, zużytego czasu i nerwów, robienia roboty za innych i słuchania pretensji, a jeszcze z innej strony pełno jadu, kłamstw, gierek, złodziejstwa, chamstwa wobec mnie i mojej rodziny. Są rzeczy, które z najbardziej szczęśliwego i wrażliwego człowieka potrafią zrobić kamień. Tak więc po raz drugi - pełny luz i jedziemy dalej.

A.: To niesamowita słodko-gorzka historia, lecz koniec końcem dumy i radości z własnych-Lost Soul-owych dzieci nikt Ci nie odbierze, a wydaje mi się, że "Atlantis..." daje Ci takich doznań najwięcej. Czy rzeczywiście tak jest? Jakie są sygnały z wytwórni i tzw. prasy branżowej?

JacekW tym starciu uczuć pozytyw zawsze zwycięża, pomimo pewnego zniechęcenia do pewnych aspektów związanych z szeroko pojętym prowadzeniem zespołu słowno muzycznego. Wiesz, do każdej kolejnej płyty podchodzę z większym doświadczeniem, a zarazem z większym luzem. Nie podniecam się już tak bardzo jak kiedyś, nie muszę, nie chcę nic udowadniać. Tworzę swoją sztukę nie patrząc na innych, na to, co dzieje się w świecie muzyki, co jest w danej chwili modne. Prawie nie słucham metalu, w ogóle bardzo niewiele muzyki słucham. Jakiekolwiek inspiracje prędzej znajdę w muzyce filmowej. Po wydaniu Atlantis dużo ludzi znalazło tam „ducha” Behemoth… i bardzo dobrze, dwie ostatnie płyty są świetne i tak, miały na mnie wpływ, nie tylko muzyczny. Uważam, że mój band, moje kompozycje, mają jednak swój unikalny charakter. Lost Soul definitywnie posiada swój styl, oczywiście wsparty inspiracjami, ale przede wszystkim są to naleciałości z nieco innej strony niż Evangelion czy The Satanist, tym bardziej, że LS powstał w podobnym czasie co Behe… Od lat lubuję się w Mayhem, Emperor, Dimmu Borgir, oprócz tego zarzucam czasami dużo bardziej surowe, black metalowe wydawnictwa. Tutaj szukam ekspresji, pierwotnych instynktów, dzikości. Co kilka lat powstaje w mojej głowie wizja, którą następnie uzbrajam w dźwięki, ubieram w słowa. Największe doznania są podczas samego procesu powstawania kolejnego albumu. Proces wydawniczy, promocja, recenzje, ewentualne koncerty….to już takie spijanie śmietanki.
Sygnały z branży są bardzo dobre, zespół jest znany, sprzedaje się, jedni za nim szaleją, inni go nienawidzą. Wiadomo, wywoływanie skrajnych uczuć czyni podmiot co najmniej rozpoznawalnym.

Arek: Po ostatnich news-ach widzę, że problemy personalne Lost Soul to nadal gorący temat. Wyjaw troszkę więcej szczegółów z tego nagłego pożegnania ?

JacekPoniekąd opisałem to powyżej… Tym razem muszę powiedzieć, że jestem szczęśliwy, bo nikt nie wyleciał na zbity ryj, tylko zaciskamy zęby i kulturalnie pozostajemy w kontakcie. Wywlekanie większości szczegółów dla taniej sensacji od dawna nie jest w moim stylu, wolę zanieść ten garb ze sobą do grobu. Powodów jak zwykle jest wiele, a wina leży po środku. Pomijając sprawy osobiste pomiędzy nami….. niestety, na naszym poziomie (czyli zespołu, który dopłaca do swojej działalności) nie jest możliwe funkcjonowanie na odległość. Logistyka uniemożliwiała granie pojedynczych koncertów, ze względu na koszty przelotów Marka i Jonathana analogicznie z Londynu i Aten (tam mieszkają). Musieliśmy organizować po trzy, cztery koncerty na raz, żeby wyjść na zero albo nie dopłacić zbyt wiele. Hotele w czasie prób albo spanie po domach, to wykańczało nas nerwowo i finansowo. Następna sprawa jest nieco cięższa do ogarnięcia. Spędzaliśmy ze sobą czas, nagraliśmy zajebistą płytę, pograliśmy trochę koncertów, była relacja. Od pewnego czasu Jonathan i Damian mieli pewne problemy zdrowotne, nadal się rehabilitują. To rzecz smutna i tu nie ma miejsca na złość, tu jest troska i współczucie.
Sęk w tym, że niestety bez zdrowia koncertów grać się nie da, a ja muszę myśleć również pod tym kątem, a nie mogę sobie pozwolić na porzucenie zespołu, to byłoby nie fair wobec fanów…. Kolejna rzecz to polityka…. co kogo interesuje jakie ja mam poglądy? Jesteśmy zespołem metalowym i mamy fanów o różnych poglądach politycznych, o różnym pochodzeniu i kolorze skóry, w różnych krajach i każdemu z nich należy się szacunek. Pozwolę sobie wymienić w celu dodania mocy mojej wypowiedzi. Mamy fanów m. in. w Izraelu, Egipcie, Iranie, Libanie, Indiach, Bangladeszu, Indonezji, RPA, Brazylii, Argentynie, Kostaryce. Oni też słuchają metalu. Nie różnią się niczym od fanów np. z Norwegii, Niemiec, UK, Stanów, Kanady, Francji, Włoch, Australii, Japonii. Niczym. Prosiłem chłopaków o niepolitykowanie w mediach społecznościowych, dostałem nawet reprymendę od wytwórni w jednej ze spraw w tym temacie. Niestety zbagatelizowano sprawę, kolejny raz byłem winny czepiania się według niektórych. Powody osobiste, różnice zdań, różne oczekiwania, logistyka, problemy zdrowotne oraz to, że na końcu to ja odpowiadam za zespół Lost Soul, więc ma być na moich zasadach. Jeśli ktoś chce robić burdel, to w swoim zespole.

Arek: Siłę i charakter to Ty masz. W niespełna dwa tygodnie dokonać tak wielkiej przebudowy, Szacun! To teraz przedstaw nam nowe twarze Lost Soul.

JacekPrzebudowa trwała dłużej, szykowałem to od połowy zeszłego roku, ponieważ zaczęło mocniej iskrzyć i tworzyły się koalicje, a jak wiadomo, koalicje tworzą się przeciw komuś/czemuś, a nie za. Pewna formuła się wyczerpała, trzeba było to uciąć jednym cięciem i pracować nad nową. Cieszę się, że niektórzy sami doszli do odpowiednich wniosków opuszczając skład, zanim to ja im podziękowałem.
Nowe twarze w zespole: Umówiłem się z chłopakami, że dopóki nie uszykujemy wszystkich zaplanowanych utworów i nie zagramy ich na próbie w sposób zadowalający, ich personalia pozostaną tajemnicą. Pracy jest wiele, szykujemy set zawierający pieśni z trzech ostatnich albumów, jak również numery z pierwszej płyty, m. in. My Kingdom czy Tabernaculum Miser, na pewno coś z Ubermensch, coś z demówek. Ogółem dwadzieścia parę utworów. Potrzeba na to czasu. Jak ogarniemy, to będzie JEEEB Z DZIDY aż miło. Jedyne co mogę zdradzić to to, że wszyscy są z Wrocławia, znamy się długo i są to ludzie raczej spoza środowiska. Żadne gwiazdy i gwiazdeczki, które chcą sobie wpisać granie w Lost Soul do CV albo wybić się nieco na moich plecach.

Arek: Nie dałeś jeszcze dobrze wybrzmieć się dźwiękom "Atlantis...", a już zapowiadasz pracę nad jego następcą? Nie uważasz, że to jest za duże tempo, tym bardziej, że może być niezmiernie trudno przeskoczyć poziom na jaki wzniosłeś Lost Soul, a pewnie doskonale wiesz jak łatwo się spada.

JacekPłyta co 4 lata albo co 6 - źle. Płyta co dwa lata – źle… pani straszydło! Jak żyć??? :) Arek, wiem, że to pytanie jest z troską o dobro metalu, donciułory :)
To, że już coś komponuję w ogóle nie ma wpływu na ewentualny termin wydania kolejnej płyty. Może tym razem będę pisał album 8 lat :)
Ok, szydera na bok, pracujemy nad płytą, wiemy jaki ma mieć obraz, działamy. Z drugiej strony postanowiliśmy pójść trochę na żywioł. Zobaczymy co z tego wyjdzie i kiedy. Na pewno nie każemy fanom czekać dłużej niż dwa, trzy lata. Jedyne, co mogłoby opóźnić ten proces, to brak kasy na studio od wytwórni. Tak qwoli informacji jak to się ma do siebie czasowo a biznesowo.

Arek: To teraz może trochę o muzyce już wybrzmiałej. Nie będę ukrywał, że od wielu lat uważnie wsłuchuję się we wszystkie Wasze wydawnictwa i obrana ścieżka bardzo mi się podoba. Proces ewolucji jest czymś bardzo naturalnym i w Lost Soul to słychać. Powiedz mi, czy aż tak byłeś niezadowolony z brzmień uzyskanych na pierwszych dokonaniach zespołu, czy to może chęć ukazania mocy tamtych kompozycji w nowej jakości zadecydowała o ponownej rejestracji wybranych utworów przy okazji jubileuszowego wydawnictwa - "Genesis: XX Years Of Chaoz"?

JacekMam szacunek do każdego naszego wydawnictwa, każde traktuję z wielką miłością. Nie ważne czy są błędy, czy słychać wokal, czy nie, czy są błędy językowe, czy jest krzywo czy prosto. Takie są stare wydawnictwa i dokładnie takimi je biorę. To jest historia LS. Genesis powstał z dwóch powodów. Pozwolisz, że Cię zacytuję: „Chęć ukazania mocy tamtych kompozycji w nowej jakości” – to pierwszy powód. Drugi to wywiązanie się z umowy z WHP :) Ale jak wiadomo, fortuna kołem się toczy, a już wkrótce wydawnicze niespodzianki.

Arek: Jakie niespodzianki??? Możesz powiedzieć coś więcej?

JacekNie mogę zdradzić szczegółów dotyczących tego, co i kiedy się ujrzy światło w tunelu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie będzie dużych opóźnień, pierwsze dwa strzały ukażą się jesienią 2016, jeśli nie dwa, to co najmniej jeden strzał. Będzie grubo, bo strzałów w przygotowaniu jest więcej.

Arek: Niedawno rozmawiałem z Adamem z Hate o statusie jego antypatii chrześcijańskiej. Lost Soul również przejawia dość wyraźne oznaki niechęci do tej religii, jednak wydaje mi się, że Ty szerzej podchodzisz do tematu wiary i nie ograniczasz się z krytyką tylko do chrześcijan, czy dobrze odczytałem Twoje teksty?

JacekJestem totalnym ateistą, temat wiary dla mnie istnieje gdzieś w jakichś dalekich przestrzeniach, pływa jak konik morski głęboko pod taflą oceanów. Od dziecka wychodzę z założenia, że skoro nie ma boga, to przecież nie ma o czym dyskutować. Oczywiście podchodzę do tematu dużo szerzej. Utarło się, że zespoły metalowe to Szatan – albo – Antybóg, na przykład, są zespoły antyreligijne, niektórzy piszą o zwłokach, wojnie, zabójstwach czy jeszcze o wielu innych sprawach. Kwestią do rozważań jest tutaj moim zdaniem to, że tekst piosenki powinien być jakąś tam formą sztuki literackiej. To, jakich środków użyjesz do wyostrzenia bądź zakamuflowania przekazu, jest sprawą zupełnie otwartą. Wybór metafor jest bardzo względny i zależy od wielu rzeczy, jakie miały wpływ na kształtowanie zarówno osobowości, jak i technik literackich, stosowanych przez przykładowego metalowego tekściarza. Ostatnio kolega, który koryguje moje teksty do Lost Soul pod kątem j. angielskiego, zapytał mnie zastanawiająco: „Czemu twoje teksty są tak kurewsko zboczone?” A ja pytam: Ciekawe ilu posiadaczy „Atlantis” dostrzegło na okładce kobietę, leżącą w pozycji horyzontalnej :) tyle o tekstach, dziękuję :)

Arek: Jako inteligentna bestia pewnie solidnie zgłębiłeś temat Atlantydy przed wyborem tytułu i lejtmotywu dla Waszego ostatniego wydawnictwa. Powiedz dlaczego akurat Atlantyda?

JacekJedną z wielu rzeczy, które mnie pasjonują jest paleoastronautyka. Nie wierzę w żadne pierdoły, teorie spiskowe itp., ale też nie jestem ignorantem w tym temacie, a co za tym idzie, nie wykluczam różnych możliwości. Atlantyda z wielu względów idealnie pasowała mi do konceptu. Najpierw wymyśliłem tytuł, potem poczytałem Crowleya „Atlantis: the Lost Continent”, szybko zrozumiałem o co biega w…mhmmm… „magii” literackiej. Cała płyta napisana jest podobną metaforą, tyle tylko, że u mnie jest 10 utworów, każdy jest związany z inną planetą począwszy od zewnętrznych i gna w kierunku słońca lub jak kto chce, Komórki Jajowej albo innego, Czerwonego Giganta. Potem odchodzą wody płodowe i Dźwięki Apokalipsy zwiastują poród, czyli nadejście Tego Złego lub Nowej Gwiazdy. Tyle, ile śluzów i spermy leje się w tej płycie, to ja sam w pewnym momencie nie ogarniałem :) Od mózgu – do seksu i z powrotem, w różnych pozycjach, oralach B, C i D :) Wystarczy zgłębić, zachęcam.

Arek: Zadbałeś o dosyć wyszukane towarzystwo dla tzw. ozdobników. Chór NFM, Marta Sokołowska, Monika Wasko, Martin Złotnicki i ... Dave Suzuki. Jak wyczytałem wszyscy są klasą sami w sobie, ale mnie oczywiście najbardziej interesuje Dave, czy długo musiałeś namawiać go do współpracy?

JacekW ogóle go nie namawiałem, poznaliśmy się osobiście lata temu, powstała wielka chemia, jesteśmy w świetnej relacji. Było to tak:
- „Dave, zagrasz mi solosa na nowy album?”
- „Stary, pewnie! To dla mnie zaszczyt!”
i zagrał. Nie licytowaliśmy się kto jest bardziej zaszczycony.

Arek: A' propos współpracy ja wiem o Twoich dwóch ostatnich kooperacjach z Devilish Impressions i ostatnio - Manipulation. Czy jako fan/kolega śledzisz poczynania zespołów, którym pomagałeś?

JacekNie chcę wyjść na ignoranta, ale niekoniecznie śledzę scenę. To, że jestem troszeczkę znany jako ten Grecki z Lost Soul nie znaczy, że nie mam innego życia. Otóż mam i to bardzo szczęśliwe, ale jest to moja prywata i bardzo cenie sobie czas poświęcany najbliższym. O tym, jak jest u mnie, jakim jestem człowiekiem, wie bardzo niewiele osób. I niech tak pozostanie. Szacunek do prywaty ponad wszystko.

Arek: Bawiąc się pisaniem, raczej stronię od ostrych, krytycznych recenzji oceniających, choć wiem, że takie też są potrzebne. Jednak ja stosuję metodę sita dzięki, któremu wyłapuję płyty, o których chcę pisać by zarażać innych wizjami wybrańców. Jakim recenzentem w Lost Soul jest Jacek Grecki? Czy z perspektywy czasu jesteś w pełni usatysfakcjonowany z efektu finalnego "Immerse In Infinity" oraz "Atlantis..."?

JacekJestem ostrym recenzentem, wyłapuję co chciałbym zmienić, co zrobić inaczej. Wiadomo, jak jest promocja albumu, to ciśnie się tą całą pompę, chwali się swoje dzieło, jakie to ono nie jest przecudowne i w ogóle. Śmiać mi się chce, bo część ludzi bierze to na serio, a nie jako marketing. To tak samo jakby brać na poważnie jakiś film o służbach specjalnych albo o Smoleńsku…Ludzie! To jest tylko sztuka, wyrażenie się autora o jakimś temacie i promocja wokół tego. Oczywiście wszystko ma jakiś cel, ale….
Do rzeczy, efektu finalnego tych płyt już nie zmienię, natomiast mogę zrobić coś inaczej na kolejnym wydawnictwie. Z każdą płytą mam większe doświadczenie, analizuję działania i proces, wyciągam wnioski i staram się na ich podstawie dokonać odpowiednich korekt.

Arek: Muszę przyznać, że oprawa graficzna Waszego piątego długo-graja bardzo przypadła mi do gustu. Wręcz wyśmienicie wprowadza w klimat płyty. Czy Piotr przed zrobieniem obrazu słyszał płytę i teksty, czy tworzył na podstawie Twoich wskazówek?

JacekNie pamiętam dokładnie jak było, ale coś mu wysyłałem do posłuchania, koncept też mu opisałem i malowaliśmy :)

Arek: Ostatnio na Waszym facebooku umieściłeś zdjęcia z filmowej sesji do "...If the Dead Can Speak", czy to zwykła retrospekcja, czy może zapowiedź teledysku do któregoś z kawałków Atlantis'a?

JacekRetrospekcja, początek pewnej formuły aktywności w necie.

Arek: Czytając Twoje dossier w rubryce zawód widzę adnotację - muzyk. Wiem, że to nie za sprawą Lost Soul nie musisz stać pod którymś z wrocławskich kościołów z wyciągniętą łapą lub przesiadywać w biurze pracy. Czy to nauka gry na gitarze pozwala Ci łączyć zawód z pasją?

JacekMoże powinienem zmienić ten zapis… od lat nie uczę grać, nie nadaję się na belfra. Natomiast może lepiej, że wpisane jest „muzyk” niż np. funkcja, którą pełnię zarabiając pieniądze. Wiem, że ludzie lubią podglądać, że im mniej prywaty, tym lepiej… nie jestem jeszcze gotowy na to, żeby zagrać w życiowym reality show i dawać ludziom więcej swojej prywatności… ale może za rok lub dwa… who knows…

Arek: Muszę powiedzieć, że lista wydawców Lost Soul wygląda dosyć imponująco: od Baron Rec., MMP/Relapse, Empire Rec./Osmose, Empire/WWR, WHP, aż po Apostasy Rec. Czy wśród w/w są tacy, o których wolałbyś zapomnieć i tacy których wspominasz dużo milej?

JacekWiesz, jeśli ktoś potrafi pamiętać tyle dźwięków co ja, mimowolnie spamiętuje też czyjeś wypowiedzi, co wcale nie musi świadczyć o pamiętliwości, no chyba, że wrodzonej. Znalazłoby się kilka osób, ale wiesz… to nie jest takie czarno-białe. Można mieć do kogoś żal za jego zachowania i jednocześnie mieć dobre wspomnienia, a to, czy most jest spalony, czy tylko nadgnity i da się przez niego przejść ponownie, jest wyłącznie kwestią jakichś sytuacji, na które masz lub nie masz wpływu. Szczęścia nie mieliśmy do tego całego biznesu, ale narzekać nie ma co, ogólnie wszystko w miarę się kleiło.

Arek: Od wczesnych lat siedział w Tobie death metalowy diabeł-Lost Soul, ale był też grzeczniejszy heavy metalowy-Asshole/Hollow/Hollow Sign. Czy nadal jest tam ten robal, który namawia i kusi heavy metalem, a może sam Lucek nawołuje do ucieleśnienie tajnego black metalowego projektu?

JacekTajny projekt pozostanie tajny, natomiast znalazłem ostatnio w szpargałach jeden z ośmiu numerów, które wtedy skomponowałem. Miazga. To była końcówka 2005 roku, kiedy upadek Lost Soul był kwestią tygodni, bo panowie „NON SERVIAM” poszli służyć innemu diabłu… i jak to sam diabeł później rzekł – „wyrwałem ich z marnej roboty w hurtowni, z firmy spedycyjnej, a oni odeszli robić do Behemoth, bez słowa, udając chorobę i unikając kontaktu”. Wracając do tematu… szkoda tego materiału, zebrałem fajny skład, znani ludzie, a materiał wart był zachodu, ale przepadł, trudno. Natomiast z HollowSign lada chwila nagrywamy split utworów z 2007 roku i kilka starszych. Pracujemy nad nowym materiałem i w przyszłym roku płyta :) Bawię się tą muzyką, bawię się z tymi ludźmi, wracam z prób uradowany jak dziecko… i pomyśleć, że pierwszy raz zespół Lost Soul rozpadł się przez to, że szatanom nie podobało się, iż dzielę ICH z hardrockowym bandem….masakra. Wiesz co Arek, wyobraź sobie, że w 1994 roku, jeden z członków MOJEGO zespołu rzekł do mnie takie zdanie: „wybieraj, albo muzyka albo podnoszenie ciężarów”. Mam pełno takich sentencji, ale to zawsze ja byłem ten winny, więc może zastanowię się jeszcze nad tą książką… :), tytuł byłby np. taki: ”Grecki jedzie innym po samonochach” :) Oczywiście żartuję, nie mam czasu na pierdoły, co nie oznacza, że niektórym nadal przydałby się zimny prysznic i trochę uświadomienia. A ja nie mam zamiaru udawać, że mnie nie boli, bo boli i to wiele, do dziś.

Arek: Ok, na zakończenie zdradź jak wyraźne już są zarysy nadchodzącego szóstego albumu LS i kiedy w końcu zobaczymy Was na żywo?

JacekNa żywo chyba dopiero w przyszłym roku. Jak to mówią, co nagle, to po bogu. Od września będziemy coś wrzucać, może jakieś nowe riffy, będziemy dużo bliżej internetów, dużo bliżej. Zapraszam. Arek, dzięki za wywiad, dziękuję, że zechcieliście to przeczytać, młodsi fani pewnie mogą mieć wątpliwości o co mi czasem chodzi… no i dobrze, nie ma co zaprzątać sobie głowy przeszłością. Z drugiej strony zespół powstał w 1990 roku, wiele się działo, a ja miałem nawet kiedyś długie włosy. Życzę przymrużenia oka, głębokich oddechów, sporego dystansu i uśmiechu. Pozdrawiam!

     

http://www.lostsoul.pl/ ,  https://www.facebook.com/lost.soul.poland

Arek

© Brutaleast | Design by: LernVid.com