Embrional - tuż przed...

  

  Witaj, dzięki za czas poświęcony na wywiad, co się dzieje w obozie Embrional tuż po wydaniu nowego albumu?

Hell! Na wstępie dzięki za zainteresowanie i wywiad. Generalnie po wydaniu nowego albumu jak i przed w obozie Embrional panuje niezły młyn, hehe. Bardzo dużo spraw na głowie mamy, do tego kolejne nagrywki i wydawnictwa, które z tego samego obozu pojawią się prawdopodobnie na wiosnę tego roku, także wydawniczej farsy nie koniec.
Tak się poskładało, że po tych wszystkich perturbacjach w składzie nareszcie nadszedł dobry czas i motywacja na pełnej kur... Efekt jest taki, że nie mamy czasu się spokojnie po dupie podrapać, hehe. Zaraz z początkiem Nowego Roku oprócz promocji płyty wpadła trasa z Witchmaster i Brudny Skurwiel, więc też musieliśmy się do tego przygotować, jednak wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni z takiego obrotu spraw!

  Jesteśmy już po odsłonie Waszej trzeciej płyty "Evil Dead". Jakie były Wasze odczucia po zamknięciu drzwi studia, a jakie są dzisiaj po pierwszych recenzjach?

Generalnie przed przystąpieniem do nagrywania wiedzieliśmy co chcemy zrobić oraz jaki efekt uzyskać, tak więc po zamknięciu drzwi studia poczuliśmy ulgę i satysfakcję z owoców naszej pracy. Natomiast recenzje schodzą różne, przeważnie bardzo pozytywne co nas cieszy. Sporo recenzentów zwraca uwagę na to, że ta płyta jest dopracowana technicznie, a jednocześnie trudna w odbiorze. Zgadzamy się z tym zasadniczo. Evil Dead to niespokojny kawałek życia Embrional, jest w nim dużo popierdolonych rytmów i dysharmonii. Wymaga to od słuchacza koncentracji, by spokojnie zagłębił się w jej zatrute dźwięki. To płyta dosyć surowa bez sampli upiększających, intr, czy innych produkcyjnych smaczków. Czysty siarczysty death metal z elementami "trudno strawnymi", haha.

  Jak długo pracowaliście nad "Evil Dead" i jak wyglądał cały proces? Czy było coś, co zrobiliście tym razem kompletnie inaczej niż podczas podczas poprzednich sesji?

Utwory na Evil Dead powstawały w dość długim przedziale czasowym bo zajęło nam to ze 2-3 lata. Wynikało to m.in. ze zmian w składzie i ciągłym chaosie wewnętrznym. Sam proces twórczy częściowo przebiegał na próbach, ale najczęściej jednak w domowym zaciszu. Zaczynało się od nagrywek przypadkowych riffów, szlify, poprawki i pyk coś się wykluło. Po złożeniu w całość wysyłałem zlepki do reszty składu i na próbach spokojnie dopracowywaliśmy całość. Jeżeli chodzi o samą sesję to wyglądała zupełnie inaczej niż poprzednia, choć są pewne podobieństwa :)  Przede wszystkim perkusja była nagrana u Darka w studiu w Myszkowie, gdzie miał swobodę i komfort przy nagrywaniu. Resztę instrumentów oraz wokale nagraliśmy w tzw. Rotten Heaven Studio ;) - piwnica z pleśnią wszechobecną, jednak dobrze wytłumiona. Dobre paczki , wzmacniacze, mikrofony i cierpliwe kładzenie ścieżek :)  Budżet niejako wymusił na nas takie, a nie inne warunki, jednak efekt końcowy przerósł nasze oczekiwania :)

  Jakie było Twoje nastawienie podczas komponowania, czy to złość, czy death metalowy wkurw były źródłem mocy, a może nowe dusze w zespole? Jakie były Twoje główne inspiracje?

Przede wszystkim był głód komponowania oraz radocha z możliwości tworzenia z nowymi ludźmi. Sporo powietrza wpadło do tego zespołu i z każdym dniem jest tylko lepiej. Evil Dead to bardzo emocjonalna płyta, bardzo dużo tam dusznego klimatu wynikającego z toksyn jakie wewnętrznie mnie trapiły w pewnych okresach życia Embrional. Sam death metal jako gatunek nie jest dla nas jedynym wyznacznikiem. Oczywiście uwielbiamy metal lat 90-tych szczególnie analogowość tego okresu. W tamtych czasach po prostu trzeba było umieć zagrać by płyta kosiła. W każdej z tych produkcji słychać człowieka i to stanowi dla nas wzór do naśladowania.
Na Evil Dead również wszystko wyszło z łapy i to słychać. Zdecydowanie nie jest to muzyka robiona do siatki, hehe. Oprócz wspomnianego death metalu osobiście bardzo lubię twórczość Alexandra Scribina, Frantza Liszta i wielu innych. Budowane napięcie harmonia, zmiany klimatu, mrok to potężna kopalnia inspiracji, jeżeli dołożysz to tego rytmiczne szaleństwa Zegalskiego dostajesz petardę kompozycyjną nie zawsze łatwą w odbiorze (nie wspominając o samym wykonawstwie), jednak bardzo satysfakcjonującą dla autorów.

  Co uważasz za najważniejszy element podczas tworzenia muzyki? Czy wszystko masz zapięte na ostatni guzik, przed wejściem do studia, czy zostawiasz miejsce na odrobinę improwizacji?

Najważniejsza w procesie twórczym jest wena i to chyba ona bywa utrapieniem każdego twórcy, bo niestety nie zawsze występuje, wtedy kiedy byśmy sobie tego akurat życzyli. Jednak systematyka powoduje, że w którymś momencie przychodzi to coś i wtedy włączam record na komputerze rejestrując to, co do łba przylezie. Następnie analiza, łączenie, zmiany i powstaje szkielet utworu. Czasami pozostawiam utwór na kilka tygodni by na świeżo go posłuchać ponownie. Bywa, że coś zmieniam, a bywa że riffy zostają. Co do kwestii przygotowania do nagrań zasadniczo nagrywam przygotowany, jednak w przypadku Evil Dead były motywy, które w przerwach od nagrywania improwizując zwyczajnie podmieniłem lub rozwinąłem, bo akurat naszła wspomniana wena, hehe. Dzięki temu to bardzo żywy album. Zasadniczo już nie mogę się doczekać momentu wyplucia Evil Dead na vinylu i odsłuchu u kolegi Puzona przy aromacie białostockiego bimbru :)

  Nowa okładka jest dość zagmatwana i daje wycisk wyobraźni. W dalszym ciągu trzymacie się tej samej gamy kolorów. Co możesz powiedzieć nam o wyborze grafika i całym procesie związanym z okładką?

Okładka Evil Dead jest dziełem Rafała Wechterowicza (Too Many Skulls), który wpasował się w klimat płyty doskonale. Polecił nam Rafała Maciej Mińczykowski za co mu serdecznie dziękuję! Parę telefonów, konsultacji i w ciągu kilku dni powstało to piękne dzieło. Naprawdę Rafał to profesjonalista i bez najmniejszej wątpliwości godny polecenia. Bardzo szybko i sprawnie wykonał swoją pracę, co nie ukrywam uratowało nam dupę przed wtopą czasową związaną z całym procesem  wydawniczym. Było gorąco ale się udało.
Sam motyw siedział mi w głowie od szczeniaka. Zawsze marzyłem o okładce w stylu Morgoth "The Eternal Fall" , hehe. Tu jest inaczej zdecydowanie, jednak klimat prowadzi odbiorcę w moje korzenne, jakże zajebiste dla metalu czasy!

   "Evil Dead" to dość znany tytuł w horrorowym półświatku, czy ten klasyk odbił jakiś ślad na wszej płycie, bo nie wierzę w całkowity zbieg okoliczności?

Tytuł płyty wynika z pierwszych liter tytułów poszczególnych utworów i wyszło to naprawdę spontanicznie. Oczywiście horrory lat 80-90-tych to też mój świat, hehe. Jest to pewien pomost pomiędzy muzyką, a filmem. Utwory na Evil Dead miały swoje tytuły i po analizie stwierdziłem, że: "kurna składa się to w całość – tak musi zostać!". Bodajże jeden tytuł wymagał pewnej modyfikacji z The Lord of the Skulls na Lord of Skulls :) Tak się to finalnie ułożyło. Dodatkowo sam rozwiązał się problem z ustawieniem kolejności kawałków na płycie.

  Trochę Wam się rozjechał skład po nagraniu "The Devil Inside", z resztą praktycznie każda płyta nagrywana była w innym składzie. Jak sądzisz, czy to Śląska rzeczywistość, czy są inne powody problemów personalnych?

Myślę, że problem  odpowiedniego składu zespołu prędzej, czy później dotyka każdego, kto prowadzi wieloletnią działalność muzyczną. Zespół to średnio 4 osoby, z której każda ma swój charakter, pomysł na siebie, czy zwyczajnie wpada w sidła prozy życia. To niełatwe zmienić kompanów w zespole, bo zawsze wiążą się z tym nieprzyjemne emocje.
Zmiany spowalniają również sam zespół, bo trzeba znaleźć odpowiednią osobę/osoby, które zechcą się poświęcić, nauczyć i zmierzyć z niełatwym życiem w podziemiu. Dlatego ostatecznie zdecydowałem się na wejście w układ z osobami, które znałem od lat. Czułem, że kierunek jest właściwy. Bardzo się lubimy mamy wspólny cel, wzajemne zaufanie i nie boimy się wtop czy innych przeszkód związanych ze zwyczajnym życiem zespołu. To wielkie szczęście spotkać takich pasjonatów na swojej drodze, którzy dodatkowo kochają sztukę, którą wspólnie tworzymy!

  Dwa pierwsze longi wydało Old Temple, co sprawiło, że tym razem zdecydowaliście sami zająć się tą działką? Czy uważasz, że uniesiecie ten ciężar, chodzi mi tu głównie o promocję i dystrybucję?

Zgadza się pierwsze dwa albumy wydał Eryk z Old Temple na CD, jak również w przypadku The Devil InsideGodz ov War, Helltrasher i Third Eye Temple na vinylu, kasecie i digital. W przypadku Evil Dead zdecydowaliśmy się zrobić to sami. Przyczyn było wiele. Nie ukrywam, że prowadziliśmy dialog z różnymi wytwórniami, jednak termin jaki postawiliśmy sobie za wyznacznik nie spełniał oczekiwań. Nie byliśmy pewni jak to ugryźć i wpadł nam do głowy pomysł by spróbować wypluć to samodzielnie, niezależnie, wolni od warunków, umów itp.
Wierzymy w to co robimy i stwierdziliśmy, że zaryzykujemy, bo co mamy do stracenia. W czasach Internetu promocja wbrew pozorom nie jest aż tak wielkim wyzwaniem, by nie móc sobie z nim poradzić. Wiadomo, to wiąże się z finansami, jednak mamy świadomość, że pracujemy na siebie! Praca nad Evil Dead pochłonęła sporo naszego czasu i najzwyczajniej nie chcieliśmy tego tak po prostu oddać. W tej chwili już mogę powiedzieć, że nie żałujemy podjętej decyzji. Płyta bardzo dobrze się sprzedaje, a my mamy okazję nauczyć się trochę marketingu, haha.
Oczywiście bez pomocy by się nie obeszło. Wiele tematów administracyjno-logistycznych ogarnia mi żona Asia, dzięki temu możemy skupić się dalej na muzyce, zamiast wysyłkach czy mailach itp. Cieszymy się, że nasi fani nas nie opuścili z tego powodu, a wręcz przeciwnie, czujemy ich ogromne wsparcie!!! To bardzo uskrzydla!

  Obadaj taką sytuację - spotykasz szalonego inwestora z kieszeniami pełnymi forsy, a on proponuje zapłacić za wideo do jednego kawałka z nowego albumu. Którą piosenkę wybierasz i co jest treścią filmu?

Gdyby znalazł się taki szaleniec myślę, że zrobilibyśmy Day of Damnation. Bardzo lubimy ten utwór. Jednak nad wyreżyserowaniem do tego klipu musielibyśmy się grubiej zastanowić, hehe. To wbrew pozorom nie takie proste.

  Jesteście świeżo po trasie koncertowej. Nawiedziliście 9 polskich miast, są jakieś ofiary tych ob-scenicznych plugastw, a może jakieś owoce, plany?

Trasa w towarzystwie Witchmaster i Brudny Skurwiel to iście piekielna wyprawa. Zajebiste towarzystwo, mnóstwo śmiechu, ale i zespołowej pracy. Wszystko dopięte na ostatni guzik z elementami improwizacji, jak np. koniec paliwa w busie na A4, czy zagubiona walizka ze stopami we Wrocławiu o czym dowiedzieliśmy się w Poznaniu, hehe. Było trochę przygód i imprez zakrapianych. Jednak co najważniejsze dopisali ludzie. Na każdym z koncertów było średnio koło setki maniaków głodnych diabelskich dźwięków :) co w dzisiejszych czasach szczególnie w tygodniu należy do rzadkości. Plany na przyszłość póki co są dość mgliste. Obecnie skupiamy się na promocji płyty i planujemy rok koncertowo. Jak będzie zobaczymy.

  Premiera nowego albumu jest już za Wami, jego entuzjastyczne przyjęcie i bliskość pełnoletności Embrional'a, czy to są wystarczające powody do świętowania?

Oczywiście! Każde nowe wydawnictwo to powód do świętowania. Zespół też już troszkę ciora się po padole rodzimego podziemia. To wszystko niewątpliwie jest powodem do dumy. Generalnie mnóstwo doświadczeń, w tym chwil wzniosłych jak i bolesnych upadków, po których trzeba było się pozbierać, otrzepać i iść dalej.
Wbrew zrządzeniom losu Embrional nadal sieje swoja zarazę, rozwijając się przy tym muzycznie. To potężny argument do satysfakcji z tego co robimy.

  Jak sądzisz, czy krew, śmierć i piekło to stałe atrybuty muzycznego jestestwa Embrional'a?

W lirykach Embrional wszystko co wymieniłeś jest często symboliką służącą do opisania otaczającej nas rzeczywistości, naszej chorej często nieludzkiej natury, lęków słabości, ciemnej strony naszego jestestwa. Wielokrotnie w tekstach jak i muzyce odwołuję się do elementów buntu przeciwko temu co często jest mi dane obserwować. To mnie napędza i powoduje, że czuje całym sobą to o czym śpiewam. Emocje to podstawa muzycznej twórczości.

  Jeszcze raz wielkie dzięki za tą miłą pogawędkę, coś może na zakończenie?

Wielkie dzięki za wywiad i wsparcie! Mam nadzieję, że czytelników nie zmuliło i dotrwali do końca. Wszystkich niezdecydowanych maniaków zapraszamy na naszą stronę embrional.com lub embrional.bandcamp.com, gdzie można zwyczajnie wesprzeć naszą działalność artystyczną i zakupić nowy album i/lub merch!
Nie próżnujemy, już niebawem kolejne plugastwo w postaci Splitu! Więcej info wkrótce!
Dzięki i do zobaczenia gdzieś na gigach!!!

    

embrional.com        www.facebook.com/Embrional

Tomek&Arek

© Brutaleast | Design by: LernVid.com