Z Kubą o przyszłości Straight Hate

Kategoria: wywiady
Utworzono: niedziela, 12, lipiec 2020 15:49
Arek

 

Arek - Cześć Kuba, to już prawie 4 lata minęły od naszego spotkania na IX Brutal East Fest. Wówczas byliście świeżo po wydaniu debiutu, teraz już po "Black Sheep Parade", a tuż przed - "East Grind Attack". Co Cię wymęczyło bardziej akcje promocyjne, czy ten cały COVID-owy syf?

Kuba - Witaj! Chyba najbardziej dał mi się we znaki wirus. Branża ubezpieczeniowa w której pracuję nie zwolniła tempa i miałem pełne ręce roboty. Utrudniony kontakt z moimi Klientami dodatkowo skomplikował sprawę. Z drugiej strony absolutnie nie mogę narzekać ponieważ nie dotknęło mnie bezrobocie. Akcje promocyjne są bardzo męczące, ale jest to rodzaj zmęczenia które jest bardzo przyjemne, zwłaszcza gdy widzisz efekty swojej roboty. Jestem zawsze pozytywnie nakręcony propagowaniem czegoś nowego. Fajnie jest móc obecnie dzielić się swoją twórczością z ludźmi z różnych zakątków świata, poznawać ich opinie i odczucia po odsłuchaniu świeżego materiału.

- Troszkę pograliście sobie i tu i tam, ba nawet udało się Wam zaliczyć kilka zagranicznych fescików. Zadowolony jesteś, czy nadal czujesz niedosyt?

Jestem jednocześnie zadowolony oraz czuję niedosyt, ponieważ grając coraz więcej rośnie tym samym apetyt na natężenie liczby koncertów. Do czasu wirusa bardzo płynnie rozwijaliśmy działalność występową. Zaplanowałem nawet z wyprzedzeniem kilka sztuk na jesień. Niestety 8 marca odbył się nasz ostatni koncert w Warszawie i na chwilę obecną tak jak wszystkie kapele czekamy na dalszy rozwój sytuacji. Mimo wszystko bardzo cieszymy się z tego co do tej pory zagraliśmy i działamy dalej.


- Powiedz mi co jest takiego w Lublinie, że metal tam kwitnie niczym tulipany w Holandii??? S.H., Blaze Of Perdition, Ulcer, Deivos i można by tak jeszcze długo wymieniać... To reakcja na bliskość KUL-u, czy raczej brak pracy pcha młodych ludzi w tak mroczne i ekstremalne rejony kultury?

Wydaje mi się, że wynika to po prostu z zapału i aktywnej postawy ludzi do tworzenia muzyki. Mamy w naszym regionie ciągle wiele zaangażowanych osób, które nie wyjechały za granicę. Poza tym na Lubelszczyźnie od zawsze istniała silna scena, a więc tradycja ta powinna być stale podtrzymywana.

- Po tej naszej (wschodniej) stronie Wisły - w Białymstoku kiedyś można było znaleźć równie dużo tak "pięknych" i różnorodnych kwiatków, lecz to już historia. Życie dowaliło nam jeszcze odejściem Cyjana, zabierając koncerty. Jak Wy radzicie sobie w tych cholernie dziwnych czasach?

Myślę, że jak na totalnie niszową, mało komu znaną kapelę radzimy sobie całkiem dobrze. Zdajemy sobie sprawę, że scena GC w Polsce jest już od dłuższego czasu na wymarciu. Niemniej jednak w dalszym ciągu robimy swoją robotę najlepiej jak tylko potrafimy nie oglądając się za siebie. Tutaj nie ma co gdybać. Myślę, że odejście Cyjana dowaliło całej scenie undergroundowej nie tylko w naszym kraju. Jest to strata nie do odrobienia. Osobiście przez ostatnich parę lat byliśmy z nim w dobrej komitywie. Tak w ogóle nasz ostatni koncert w Białymstoku odbył się na 27 lecie Dead Infection

 - My tu gadu-gadu, a muza stygnie, he,he... Dzięki współpracy z Wojtkiem (Deformeathing P.) jesteśmy już po lekturze -"Black Sheep Parade". Dwójeczka wydaje się być troszkę grzeczniejszą, może nawet melodyjniejszą, jeżeli tak można mówić o grind core. Jak Wy ją czujecie, oceniacie gdy wydawniczy kurz opadł?

Co do grzeczności i melodyjności zgadzam się z Tobą w 100%. Taki mieliśmy od początku zamiar. Tworząc zarówno pierwszy oraz drugi album chcieliśmy, żeby wszystkie numery były przede wszystkim koncertowe i przyswajalne dla ludzi również spoza klimatów grindowych. Taką staramy się mieć zasadę. Po opiniach które do nas docierają, twierdzę, iż w pewnym stopniu nasz zamysł się udał. Poza tym traktujemy „Black Sheep Parade” jako płytę dojrzałą w pełni przemyślaną i dopracowaną w taki sposób jaki sobie założyliśmy.

- Co nowego zaproponujecie na "East Grind Attack"?

Na splicie znajdą się 3 utwory. Jeden w klimacie naszej drugiej płyty, drugi jest swego rodzaju eksperymentem w stylu gore/grind a zakończymy punkowo.

- Sesja nagraniowa "dwójki" chyba nie była zbyt męcząca skoro tak szybko wróciliście do studia? Opowiedz nam jak wyglądają nagrania z Waszym udziałem?

Szybko to może zbyt dużo powiedziane. Nie jesteśmy zobowiązani umowami ani kontraktami, nie mieliśmy bata nad sobą, więc trochę czasu nam zeszło z rejestracją materiału. Perkusja została nagrana w studio Roslyn, gitary w domu, bas w salce a wokale w domu u znajomego. Nad miksem i masterem czuwał nasz basista Przemek wraz z żoną i dziećmi, ponieważ robił to zazwyczaj późną nocą w domowym zaciszu. Tak pokrótce przedstawia się produkcja albumu w SH.

- A jak to się stało z Panem S.? Plan, czy totalny spontan? Zabawa się spodobała i będzie kontynuowana?

To był spontan. Podczas komponowania „Above The Law” od razu nasunął mi się pomysł zaproszenia Pawła. Czy pomysł będzie kontynuowany to się okaże. Zobaczymy jak będzie wyglądać nowa muzyka. Może znowu przyjdzie nam coś ciekawego do głowy.

- Powiedz, czy Jakub w drodze do pracy lub w domu po obiedzie zapuszcza sobie jakiegoś metala, czy dla odmiany radyjko "Z" lub inną eRMFemkę?

Zazwyczaj gdy pracuję w terenie, nadrabiam zaległości muzyczne ponieważ wtedy mam więcej czasu. Wracając do domu wielokrotnie zdarza mi się puszczać stacje grające lata 70 i 80. Od małego zostałem wychowany w tych klimatach więc nie kryję uwielbienia i sentymentu do muzyki z tamtego okresu, mimo, że nie było mnie jeszcze na świecie.

- Z Lublina do Suchej Beskidzkiej jest 300 km z porządnym hakiem, a do Białej Podlaskiej jakieś 130 km. Jak to się stało, że trafiliście w łapska Wojciechowe (D.P.), a nie do Karolowej stajenki (S.M.G.R.)?

Do Karola wysyłałem nasze wcześniejsze nagrania jeszcze przed pierwszą płytą. Niestety trafiliśmy na czas w którym nie miał już wolnych terminów wydawniczych. Propozycja dołączenia do Deformeathing padła przypadkowo podczas 25-lecia Parricide w Chełmie. Wojtek wpadł ze swoim straganem na ten koncert i w luźnej rozmowie przy procentach zapytał z mostu czy nie chcemy wydać u niego płyty. Długo nad tym się nie zastanawialiśmy i tak już trwamy w tej symbiozie do dzisiaj.

- Ten COVID-owy chaos daje nam ostro w kość, ale jak znam Was pewnie nie próżnujecie i muzyczne pomysły wzrastają nie tylko dzięki wiosennemu deszczowi. Zdradzisz lub chociaż uchylisz rąbka zakulisowych tajemnic?

Owszem, nie stoimy w miejscu. Aktualnie jesteśmy na etapie komponowania nowych numerów. Poza tym mam wielką nadzieję, że uda nam się jeszcze w tym roku coś zagrać. Póki co mamy potwierdzony festiwal na Słowacji w sierpniu i jesteśmy dobrej myśli, że nic nie pokrzyżuje naszych planów. 

- Z grind-em nie można przeginać, więc my też nie przeciągajmy już tego wywiadu. Dzięki Kuba i mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia, bo już mi brakuje Waszego energetycznego wykopu.

Ja również dziękuję za wywiad oraz nieustanne wsparcie od Ciebie i reszty dinozaurów z Podlasia!!! Bardzo nam brakuje koncertu w Waszych stronach. Oby do zobaczenia !

 /www.facebook.com/sthtpl/   /www.facebook.com/Deformeathing/   /deformeathing.bandcamp.com/

Arek