Odrazowi o Rzeczom i...

                

 Ohyda ludzka ukazana sześć lat temu na "Esperalem Tkane" przez krakowską Odrazę przyciągnęła również moją uwagę, dlatego gdy pod koniec kwietnia dostałem info z Godz Ov War o drugiej płycie tych black metalowców, krew zaczęła szybciej krążyć. Pierwsze przesłuchanie "Rzeczom" potwierdziło moc i siłę muzycznego przekazu Stawrogina i Priesta. O ile debiut był młodzieńczym kopniakiem w zamknięte drzwi, o tyle druga płyta okazała się świadomym spacerem po mrocznych zaułkach ludzkiego bytu, a black metal dojrzalszy, wytrawniejszy i niesamowicie emocjogenny. Rażony przekazem "Rzeczom" uderzyłem z pytaniami do autorów, a oto ich efekt:

Arek - Dzięki, że znaleźliście czas na ten wywiad. Wg danych encyklopedycznych właśnie mija jedenasty rok Waszej Odrazowo-muzycznej egzystencji, jak ją oceniacie zwłaszcza patrząc przez pryzmat nowej płyty?

Stawrogin - Cześć! „Rzeczom” jest podsumowaniem trzynastu lat koleżeństwa i jedenastu wspólnego tworzenia muzyki. Dla mnie osobiście to w dużej mierze czas poznawania siebie i określenia miejsca jakie w moim życiu zajmuje muzyka. Myślę, że w praktyce miała ona kolosalny wpływ na to, że jestem dziś względnie funkcjonującym człowiekiem.

- Moim skromnym zdaniem "Rzeczom" jest kontynuacją i rozwinięciem drogi, na którą wstąpiliście tworząc "Esperalem Tkane", jednakże siłą nowej płyty jest realizacja i jakże umiejętne połączenie czasami wręcz zaskakującej melodyki z agresją, a jak Wy to widzicie? 

Trudno, by nowy album tą kontynuacją nie był – stworzyły go te same dwie osoby w zbliżonych warunkach. Z perspektywy tekściarza wiedziałem, że album nie będzie powtórką debiutu – nie mógł być, minęło 6 lat. Teksty do dla mnie forma pamiętnika/relacji. Perspektywa powtórzenia się w tej materii byłaby cynizmem, albo brakiem zdolności do jakiejkolwiek introspekcji. Z perspektywy muzycznej naszym celem było skonkretyzowanie aranżacji przy jednoczesnym szukania nowych form, a ostatecznie napisanie albumu, który będzie się charakteryzował dramaturgią.

- Choć zostaliście wtrąceni do szuflady z napisem "black metal", to każde Wasze wydawnictwo bogato naszpikowane jest wpływami przeróżnych gatunków również tych spoza tzw. metalu. Czy to dlatego, że black/death metalowo realizujecie się w innych zespołach?

Głównie dlatego, że tradycyjne granie metalu w pewnym sensie dotarło według mnie do ściany. Może jestem starym malkontentem, ale od kilku lat nie zaobserwowałem zjawisk, które pchałyby gatunek do przodu. Wszystko to, co dzieje się wokół wydaje mi się być zlotem grup rekonstrukcyjnych i mówię tu w sumie także o naszej muzyce. Nigdy najpewniej nie będę muzycznym rewolucjonistą, nie mam ku temu ani potrzeby, ani predyspozycji - to co robimy to wychylanie głowy z naszego małego boksu, by choć na chwilę uciec od sztampy. Druga przyczyna jest prosta - poza metalem inspiruje nas po prostu wiele muzycznych nurtów.

 - Obie płyty zakończyliście utworami instrumentalnymi, choć w "Tam, gdzie nas nie spotkamy" jest krótki tekst, to jednak instrumentalny charakter ma ten utwór, zaś "Kir" to cały 20-minutowy mini album live instrumentalny. Lubicie takie kompozycje, czy to może jakaś Twoja Stawrogin animozja do własnego wokalu?

Nie wynika to z animozji – takie formy sprzyjały wymienionym utworom. Pierwotnie zastanawialiśmy się nad wokalem do „Ja nie stąd”. Po pierwsze jednak ostatnie słowa padające w „Bempo” podsumowują to, co chciałem na płycie zakomunikować przy pomocy słów, a po drugie utwór po prostu tego nie potrzebuje. Jeśli chodzi o Kir również rozważaliśmy wykorzystanie głosu, w praktyce jednak na kartce nie wylądowały słowa, które korespondowałyby z muzyką. Jakiś czas temu trafiłem na „Fugę ŚmierciCelana – znając ją wówczas pewnie po prostu bym ją adaptował.

- Ja osobiście mam wielki szacun do Twojego niesamowicie brutalnego i jadowicie-chropowatego wokalu, ale to właśnie w "Rzeczom" bardzo mocno przyłożyłeś się do różnorodności wokaliz. Czy było to możliwe dzięki jakimś lekcjom, ćwiczeniom, czy po prostu uwierzyłeś w siebie i zaryzykowałeś?

Ćwiczeniami można nazwać każdą poprzednią sesję nagraniową. Przez jakiś czas pobierałem lekcje śpiewu, miało to jednak miejsce przed debiutem Odrazy i poszerzyło raczej wyobrażenie o prawidłowej emisji głosu. Wciąż używam tych kilku ćwiczeń i wizualizuję pewne założenia, jednak trudno tu mówić o głębszym kształceniu się. Miałem wyraźne założenia co do wokali na „Rzeczom” - muzyka skręca w różne zaułki, narrator musiał jednak pozostać ten sam. Starałem się nie przesadzić i pozwolić mówić instrumentom. 

- Mam też wielkie uznania dla Ciebie Priest. Linie bębnów na nowej płycie są druzgocące, a przecież udzielasz się również gitarowo. Uchyl rąbka tajemnicy, czy muzykę bardziej czujesz i tworzysz siedząc za perką, czy z gitarą?

PriestDzięki serdeczne. Muzykę tworzę przede wszystkim ze Stawroginem a instrument jest tu sprawą drugorzędną. Mój udział na perkusji jest nieporównywalnie większy niż na gitarze. Perkusja jest najlepiej mi znanym środkiem wyrazu i na którym tworzy mi się na niej najłatwiej. Jednak uważam, że zdecydowanie więcej można powiedzieć przy użyciu gitary. Stąd moje ciągoty do tego instrumentu. Sprzęt jest, tylko potrzeba więcej samozaparcia i wolnego czasu o który coraz trudniej, by wejść na bardziej konkretny poziom.

- Powróćmy do Waszego mini "Kir". Opowiedzcie nam jak doszło do tego zdarzenia i jak to się stało, że ten kawałek trafił do Krakowskiego Muzeum na wystawę "Pamiętaj z nami" upamiętniającą zniszczenia II wojny światowej?

Stawrogin - Utwór został zarejestrowany podczas wydarzenia „Pamiętaj z nami” - o ile mi wiadomo nie towarzyszyła mu wystawa, której elementem byłby „Kir”. Cała sprawa to tak naprawdę wynik znajomości z ówczesnym pracownikiem Muzeum. Poproszono nas o skomponowanie i zagranie utworu, któremu w warstwie wizualnej towarzyszyłyby fragmenty filmu Tadeusza Franiszyna przedstawiające teren KL Płaszów. Na scenie wspomógł nas Michał (Mgła) oraz Kuba (Mord'A'Stigmata). Utwór został zagrany, zarejestrowany, zmiksowany w No Solace, a następnie wydany w formie mini-albumu. Ot, cała historia.

- Odrazę raczej trudno upolować na koncertach. Są jakieś szanse, aby ten stan rzeczy uległ zmianom? Co prawda obecna sytuacja nie jest temu sprzyjająca, ale po TAKIEJ płycie wskazane byłoby zabić gwoździa na scenie, czyż nie?

Nie planujemy promować nowego materiału koncertami. Ich temat wisi w powietrzu, jednak brak jednomyślności i chyba także wyraźnej motywacji sprawia, że nie wykonujemy w tym kierunku żadnych kroków. Zastanawiałem się nad swoją motywacją do grania obydwu materiałów na żywo i dotarło do mnie, że chciałbym po prostu zobaczyć jak te piosenki wypadają w warunkach scenicznych. Rzecz jednak w tym, że raczej jako słuchacz i widz niż twórca i wykonawca. Przygotowanie setu koncertowego oznaczałoby dla nas wielogodzinne ćwiczenia wraz z muzykami sesyjnymi – nie wydaje nam się to nazbyt porywające.

- Wspólnie gracie jeszcze w Massemord i Totenmesse, czy możecie rzucić jakieś światło, czego możemy oczekiwać ze strony tych zespołów, zwłaszcza Massemord, który każe nam czekać już 7 lat na następcę "A Life-Giving Power of Devastation"?

 Totenmesse przymierza się do tworzenia nowego materiału, natomiast MasseMord nie jest w tym momencie zespołem aktywnym w jakiejkolwiek formie. Czas pokaże, czy ulegnie to zmianie.

- Może macie do wyjawienia jakieś ciekawostki o pracach twórczych w Waszych innych zespołach (Gruzja, Voidhanger), a może są jakieś nowe projekty?

Wszystko przebiega raczej typowo – w rytmie funkcjonowania danego zespołu. Gruzja niebawem wydaje split z rosyjskim Neon Scaffold, powoli przymierzamy się także do pełnej płyty. Uderzenie ma być precyzyjne, stąd planujemy dobrze się do niego przygotować. WTZ rozpoczyna miksy kolejnego pełnego albumu i rozważa ewolucję formuły. Innych projektów nie planuję, jest już tego wystarczająco dużo.
Priest - Voidhanger zamilkł chwilowo wydawniczo, ale to zapewne cisza przed burzą.

- Odrywając się od Waszych zespołów, czy Konrad i Mateusz w życiu prywatnym to równie zapracowani ludzie? Znajdujecie chwilę by wspólnie powłóczyć się krakowskimi uliczkami, wypalić szluga, wychylić łyk ciepłej wódki w śmierdzącej od moczu bramie, lub chociaż wbić na koncert jakiegoś zespołu pleśni i połamańca?

Stawrogin - Zdecydowanie efektywniej spędzamy obecnie czas, życie obrasta obowiązkami i chwile przeznaczone na muzykę chcemy dobrze wykorzystywać. Mamy ten komfort, że przysłowiowy szlug i koleżeńskie rozmowy mają swoje miejsce podczas prób. Włóczenie się to już niestety piękna pieśń przeszłości, podobnie ma się sprawa z wódką w bramie. Jeden nie pije w ogóle, drugi okazjonalnie. To, co kiedyś mógłbym nazwać szarym i niemrawym popołudniem po przebudzeniu w niedzielę około 16:00 dziś nazwę raczej lękiem alkoholowym. Głowa funduje mi różne przygody bez dodatkowej stymulacji.

- Wróćmy jeszcze do "Rzeczom". Wiem, że autorem okładki jest Sars, ale interesuje mnie skąd akurat ten pomysł i jak trafiliście na Panią Dorotę Marię Kuźmicką? W jej spojrzeniu jest taki smutek i niepokój.

Dorota jest naszą koleżanką na gruncie prywatnym, a w przypadku Konrada także zawodowym. Pierwotnie mieliśmy kilka odmiennych pomysłów na okładkę, jednak w czasie sesji zdjęciowej towarzyszącej płycie udało się uchwycić emocje, które w pełni oddawały nastrój nagrania. Pierwsza propozycja Sarsa nawiązująca do tej sesji stała się okładką.

- We wkładce jest info o nagraniach w okresie 2018-2020. Możecie nam powiedzieć co było powodem taaaak rozciągniętych w czasie nagrań?

Zmęczenie materiału – po prostu. Sesja nagrań bębnów odbyła się w listopadzie 2018, w zasadzie do momentu wejścia do studia z gitarami wczesną wiosną 2019 kończyliśmy aranżacje basu. Sama sesja gitar przeciągała się niemiłosiernie i kompletnie wydrenowała mnie z zapału do pisania tekstów i nagrywania wokali. Szczerze mówiąc byłem wówczas gotowy rzucić tym wszystkim w cholerę i wrócić do domu. W zasadzie chyba tylko warunki jakie Przemek Nowak zagwarantował nam w studio Impressive-Art sprawiły, że nie doszło to ostatecznie do skutku. Kilkumiesięczny oddech pozwolił złapać dystans, a ostatnia sesja nagrań głosu odbyła się z końcem lutego 2020. 

- Mam nadzieję, że nie zamęczyłem Was na śmierć. Jeszcze raz wielkie dzięki za poświęcony czas i mam nadzieję, że do zobaczyska. 

My również dziękujemy za wywiad!

facebook.com/odrazaofficial/

odraza-official.bandcamp.com/

facebook.com/GodzOvWar/  godzovwar.com/

godzovwarproductions.bandcamp.com/

Arek

 

© Brutaleast | Design by: LernVid.com