Prafuria - "Ciągle podążamy tym samym torem"

Ta ełcka formacja istnieje na scenie blisko piętnaście lat, ale perypetie związane ze zmianami kadrowymi nie pozwoliły jej w pełni rozwinąć skrzydeł. Po kilku latach milczenia panowie jednak ponownie podnoszą czoła do góry i z nową siłą idą do przodu. Jakiś czas temu Prafuria pomyślnie przeszła test koncertowy podczas festiwalu Brutal East, a to z pewnością dodało załodze energii do działania. O tym, jakie to będą działania opowie już sam zespół...

 

Witajcie Panowie. Na początku marca zagraliście pierwszy od dawna koncert podczas Brutal East Festival. Jak wrażenia? Mieliście obawy, jak to wyjdzie i jak publika Was odbierze? Mogliście przecież wyjść z wprawy.
Witaj. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Zostaliśmy dobrze przyjęci. Dodatkowo wspierała nas dość liczna ekipa, która przyjechała z nami z Ełku. Największą obawą były ograniczenia czasowe, to znaczy czy zmieścimy się z setem w przeznaczonym dla nas czasie, ale na szczęście zmieściliśmy się i był jeszcze czas na bis. Kwestią oczywistą jest, iż braki w graniu odbijają się na wprawie, ale od tego są próby żeby do takowej dojść, nad czym cały czas pracujemy.

Dlaczego tak długo milczeliście? Koncertowo nie działo się nic chyba ze trzy lata, albo dłużej. Rozumiem, że miały na to największy wpływ problemy kadrowe.
Tak, to była dość długa przerwa - ok. 3,5 roku, kiedy ostatni raz graliśmy koncert. Tak jak wspomniałeś największe problemy były z załogą, nie było stałego stabilnego składu. Chodziło głównie o bębny.

Czy dziś można powiedzieć, że to wszystko jest za Wami i Prafuria jest kompletna, silna i gotowa do działania? Rozwiązaliście już wszystkie problemy?
Trudno przewidzieć przyszłość, ale na dzień dzisiejszy dość twardo stoimy na ziemi i jesteśmy gotowi do działania. Na razie większe problemy są zażegnane.

Jak doszło do Waszej współpracy z Rafałem z Nammoth? Od razu podpasował Wam jego styl gry? Nie do końca jesteście przecież z tych samych muzycznych światów.
Za tworzenie utworów odpowiedzialny jest Smoorv, więc styl gry jest z góry ustalony. Z resztą Rafał na długo przed powstaniem Nammoth grał w Prafurii, więc nie miał żadnych problemów jeśli chodzi o inny rodzaj gry. Spotkaliśmy się, dogadaliśmy i skład osiągnął swój pierwotny kształt.

Podczas występu na białostockim festiwalu zagraliście premierowy kawałek z przygotowywanego nowego materiału. Na jakim etapie prac jesteście w tej chwili? Wszystkie utwory są gotowe, czy jesteście dopiero w fazie komponowania?
Właśnie szlifujemy ostatnie kawałki, które mają się znaleźć na płycie. Większość z utworów była skomponowana dużo wcześniej, pozostało tylko dograć je z bębniarzem i przyprawić małymi szczegółami, które dodadzą im swoistego dla Prafurii charakteru.

Na sesję nagraniową wybraliście LaGrunge Studio. Krzysztof Murawski, który będzie całość miksował, to odpowiedni człowiek do tego, by powierzyć mu być może najważniejszy jak dotąd materiał, mogący zaważyć na dalszym być, albo nie być?
Znamy się z Krzyśkiem od lat, wiemy, że jest dobry w tym co robi, ciągle się rozwija i podchodzi do sprawy profesjonalnie. Jak dotąd nie nagrywaliśmy nic pod jego okiem, ale jesteśmy pewni, że współpraca nas w pełni zadowoli.

Ciekawie wygląda sprawa masteringu, bo tu zatrudniacie człowieka ze studia Trillium Sound, które może się pochwalić baaardzo długą listą artystów, z którymi współpracowało. To odważny, ale i z pewnością kosztowny krok. Rozumiem, że stawiacie wszystko na jedną kartę i podchodzicie do sprawy przyszłości zespołu śmiertelnie poważnie, zgadłem?
Tak, masz rację. Do grania podchodzimy zawsze śmiertelnie poważnie. Dużo włożyliśmy własnych pieniędzy w zespół i zawsze staramy się robić wszystko na 100% możliwości. Tym razem pomoc finansową zaoferował nam nasz wieloletni przyjaciel Szymon Kaszkiel, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Wracając do studia Trillium Sound, będzie to eksperyment, który z pewnością przyniesie ciekawy efekt finalny.

Znany jest już tytuł materiału i orientacyjny termin, kiedy miałby się on ukazać? Uderzycie od razu albumem czy raczej EPką?
Robocza nazwa albumu nosi nazwę „Hateway”, lecz jeszcze może ulec zmianie. Co do terminu jeszcze nie możemy sprecyzować, gdyż będzie na to miało wpływ wiele czynników. Tym razem nie będziemy się rozdrabniać i wyjdziemy z całą płytą.

Będziecie szukać wydawcy, czy wszystko chcecie zrobić na własną rękę? Wydanie płyty to dziś żaden problem, ale z siecią dystrybucji już nie jest tak kolorowo i tylko w tym zakresie moim zdaniem firmy wydawnicze są jeszcze dziś potrzebne zespołom.
Nie mylisz się. Wydanie płyty nie jest problemem, ale odpowiednia dystrybucja to już trudniejszy temat. Sprawę wydawnictwa powierzamy naszemu managerowi Arturowi Urbankowi - osobie, która dysponuje sporą ilością pomysłów, więc na pewno z czasem pojawi się opcja, która nas zainteresuje.

Wasza muzyka to miks kilku stylów współczesnego grania. W jakim kierunku idziecie w nowych kawałkach? W dalszym ciągu podążacie raz obraną drogą, czy można oczekiwać zaskakujących eksperymentów?
Nam samym jest trudno określić, jaki rodzaj muzyki gramy, więc określamy naszą muzę jako furia metal. Ciągle podążamy tym samym torem, staramy się utrzymać ducha Prafurii. Nie planujemy eksperymentować, sztywno trzymamy się naszej stylistyki grania.

Prafuria to nie tylko muzyka, ale też cała otoczka, image. Dużo jest u Was symboliki, która pojawia się na strojach. Jak się domyślam, kryje się za tym głębsza idea. Zdradzicie jaka?
Nie ma głębszej idei. Po prostu każdy z nas stworzył sobie symbol, z którym się identyfikuje.

Macie jakieś plany koncertowe na najbliższe miesiące, czy raczej skupicie się tylko na nagrywaniu. Sesja ponoć na przełomie kwietnia i maja, ale całe lato mielibyście do dyspozycji. Jest już coś zaklepane?
Parę ciekawych koncertów wisi w powietrzu, ale nie są jeszcze potwierdzone, dlatego nie zdradzamy szczegółów. Jeśli będzie coś pewnego, to na 100% będzie info na naszym profilu na facebooku, na który zapraszamy.

Na koncie macie co najmniej dwa wideoklipy. Czy w związku z nowym materiałem planujecie już kolejne obrazy? Dziś teledyski są nieodzownym elementem promocji, bez którego wiele można stracić.
Planujemy kilka nowych klipów, zarówno do starego, jak i do nowego materiału, którymi zajmie się Legrys Studio (firma Smoorva).

W przyszłym roku stuknie Wam zdaje się piętnastolecie istnienia. Czy na tę okoliczność szykujecie coś specjalnego dla słuchaczy, poza promocją nowego materiału?
Na razie skupiamy się na bieżących sprawach, ale niewykluczone, że zorganizujemy coś specjalnego na tę okazję.

A zatem powodzenia we wszystkich planach. Dzięki za rozmowę.

Profil Facebook


Autor: Atrej

© Brutaleast | Design by: LernVid.com